Toksyczny nauczyciel akademicki

Wystąpienie ks. prof. dr  hab. Janusza Mastalskiego, dziekana Wydziału Nauk Społecznych na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II. Wykład odbył się 23-01-2011.

Ks. J. Mastalski

 

 

 

 

 

 

Współczesny wykładowca musi się zmierzyć z pewnymi wyzwaniami cywilizacyjnymi. Oto one:

1. Problemy współczesnej edukacji

  • rozejście się dwóch rzeczywistości: być wykształconym oraz mieć wykształcenie.
  • kryzys autorytetów i mistrzów
  • merkantylizacja studiów
  • obniżka poziomu studiów
  • upolitycznienie edukacji

 

2. Wymiary toksyczności nauczyciela akademickiego

W dobie kryzysu relacji interpersonalnych, a także coraz większej samotności współczesnego człowieka, istnieje ogromna potrzeba analizy przyczyn i zjawisk towarzyszących zagubieniu, szczególnie młodego pokolenia. Wydaje się, że termin „toksyczny” może stanowić klucz do tych analiz, bowiem zjawiska zwane: toksyczne wychowanie oraz toksyczny wychowawca pozwalają na usystematyzowanie etiologii kryzysu edukacyjnego. Na początku należy stwierdzić, iż pojęcie „toksyczny” spopularyzowała Susan Forward w odniesieniu do rodziców[1]. Nie wdając się jednak w dywagacje nad zakresem semantycznym pojęcia „toksyczni rodzice”, można pokusić się o definicję nieco ogólniejszą. Toksyczny nauczyciel akademicki to człowiek, który poprzez swoją dysfunkcjonalność narusza prawa studenta i innego wykładowcy, powodując w nim trwałe skutki natury psychicznej, moralnej, a nawet somatycznej.

Można mówić o dwóch przestrzeniach owej toksyczności. Są to syndromy nauczycielskie oraz brak wsparcia pewnych typów studentów.

 

2.1. Transpozycja swoich „inhibicji”.

Coraz częściej mówi się o syndromach nauczyciela, które stanowią swoistą „inhibicję” pożądanych i właściwych postaw wobec uczniów w tym i studentów.

2.1.1. Syndrom  wypalenia zawodowego

Można go zdefiniować jako „psychologiczny zespół wyczerpania emocjonalnego, depersonalizacji oraz obniżonego poczucia dokonań osobistych, który może wystąpić u osób pracujących z innymi ludźmi w pewien określony sposób”[2]. Nie wchodząc w głębsze analizy, można podać kilka skutków omawianego syndromu. W pracy nauczyciela wymienia się siedem podstawowych objawów wypalenia zawodowego wraz z jego konsekwencjami w pracy edukacyjnej:

1.      Działanie odtwórcze, które przejawia się nade wszystko brakiem inicjatywy w pracy dydaktycznej.

2.      Zmęczenie pracą i studentem powodujące zakłócenia w relacjach pomiędzy tymi podmiotami edukacyjnymi.

3.      Pozorna aktywność prowadząca do wielkiego zaniżenia efektywności dydaktyczno – naukowej.

4.      Schematyzm dydaktyczny charakteryzujący się powielaniem nieskutecznych metod nauczania.

5.      Ucieczka w iluzję dającą namiastkę samorealizacji (marzenia w zderzeniu z rzeczywistością niosą ze sobą frustrację).

6.      Permanentne narzekanie udzielające się także studentowi.

7.      Postawa kontestacyjna niosąca zagrożenie jednostronnej oceny sytuacji edukacyjnych.

 

2.1.2. Syndrom  wymuszonej agresji

 

Drugim, niemniej toksycznym zjawiskiem spotykanym często wśród nauczycieli akademickich, jest syndrom wymuszonej agresji, który można zdefiniować jako utrzymujący się zespół zachowań agresywnych, nie do końca uświadomionych, będących reakcją na doznawaną przemoc. Najczęściej spotykanymi jego objawami są:

1. Niewspółmierne reagowanie na bodźce powodujące nerwową atmosferę i obniżenie poczucia bezpieczeństwa wśród studentów.

2. Innym przejawem „wymuszonej agresji” jest samoistne jej generowanie, które niesie ze sobą określony „feedback studencki”. Chodzi więc o swoiste szukanie „pola konfliktu”, w którym niedomówienie, plotka lub wyniosłość stają się typowym sposobem reakcji na ogarniającą wychowawcę alienację. Niektórzy z „wypalonych” stosują milczenie, które jest uciążliwą formą agresji[3].

3. Cynizm i złośliwość prowadzące do zaniżania samooceny studentów i związanych z nimi określonych kompleksów, to kolejne objawy syndromu wymuszonej agresji. Taka złośliwość staje się formą agresji. Współczesny wykładowca nie radzi sobie ze sobą i coraz częściej „okopuje się” w swoich poglądach, stylu życia. Broniąc tych postaw, staje się coraz bardziej złośliwy, nawet w stosunku do najbliższych.

4. Z syndromem wymuszonej agresji związany jest także bezpodstawny krzyk, który dodatkowo wprowadza nerwową atmosferę. To z kolei powoduje tworzenie się sytuacji konfliktowych, w których student coraz mniej rozumie swojego wychowawcę, a przez to zaczyna go unikać.

5. Typowo „edukacyjnym” objawem „wymuszonej agresji” może być również nieadekwatne ocenianie prowadzące do poczucia niesprawiedliwości i krzywdy. Jest to forma odwzajemnienia nieżyczliwości.

 

2.1.3. Syndrom  utraconego autorytetu

 

Trzecim toksycznym syndromem nauczyciela akademickiego  jest syndrom utraconego autorytetu, który można zdefiniować jako zespół przekonań i postaw wynikających z doznawanego lub urojonego braku świadomości bycia autorytetem. Staje się on bardzo bolesny dla wykładowców, przed którymi stawia się coraz większe wymagania. To z kolei może być źródłem zagrożenia, niepewności i bezradności[4]. Analizując syndrom utraconego autorytetu, można wyróżnić kilka jego objawów.

1. Pierwszym z nich jest lęk przed studentem, który przeradza się w niechęć do dialogu. Nauczyciel ucieka wtedy przed studentem, bojąc się wyimaginowanej konfrontacji. To z kolei może wywoływać w nim pomniejszoną samoocenę prowadzącą do działań afirmujących wykładowcę za wszelką cenę. Dochodzi do niego coraz częściej świadomość, iż do tej pory nic nadzwyczajnego nie osiągnął. Dokonując analizy stwierdza, że wiele przedsięwzięć było nieudanych. Ponadto pojawia się myśl: nic już oryginalnego nie można uczynić. To z kolei rodzi beznadziejne stwierdzenie: nie potrafię.

2. Wątpliwość w sens wykonywanej pracy, która jawi się jako „czas przetrwania”, to kolejny objaw syndromu utraconego autorytetu. Konsekwencją jest jednostronna ocena sytuacji edukacyjnych, prowadząca do całkowitej subiektywizacji oddziaływań. Subiektywizm w patrzeniu na świat niesie ze sobą zniekształcenie otaczającej rzeczywistości.

3. Bardzo toksycznym przejawem omawianego syndromu jest przewrażliwienie, które powoduje poczucie ciągłego zagrożenia. Takie patrzenie na świat generuje uciążliwe relacje interpersonalne. Zwraca się nieustannie uwagę, czy wypowiedziana wątpliwość nie jest przypadkiem „zamachem” na indywidualność nauczyciela.

4. Ta postawa ma związek z innym zespołem zachowań zwanym syndromem LDS (limelight deprivation syndrom), objawiającym się cierpieniem na brak publicznego uznania. W konkrecie życia jest to postawa, w której nauczyciel akademicki jest przekonany o braku doceniania przez środowisko, braku zauważenia.

2.1.4. Syndrom  dogmatyzmu edukacyjnego

Można go zdefiniować jako zespół postaw i sposobu myślenia pozbawionych dialogu, kompromisu oraz otwartości na inność. Oto jego przejawy:

1. Niereformowalność w poglądach, która likwiduje wszelki sprzeciw i prowadzi do zanegowania partnerskich postaw pomiędzy wykładowcą a studentem. Ma to swoje także odniesienie w relacjach pomiędzy domownikami, którzy często nie są w stanie poradzić sobie z niechęcią do osoby reprezentującą postawę dogmatyczną.

2. Brak podejścia dialogicznego prowadzący do jednostronności w procesie edukacyjnym. Człowiek „mający zawsze rację” nie potrafi zaakceptować różnicy poglądów.

3. Szczątkowa tolerancja likwidująca (wbrew pozorom) odpowiedzialność wśród studentów za swoje poglądy czy postawy.

4. Tendencje do obmowy, będące przejawem braku samokrytyki.

5. Postawa antywspólnotowa, która prowadzi do alienacji i samotności w środowisku edukacyjnym.

6. Pozerstwo zamazujące prawdziwe oblicze wykładowcy (staje się on „przytłaczającym monolitem”).

7. Zacietrzewienie polegające na uporczywym trwaniu przy swoich teoriach.

8. „Feedback rodzinny” prowadzący do zaburzeń komunikacyjnych pomiędzy domownikami.

 

2.1.5. Syndrom  zagubienia aksjologicznego

Jest on szczególnie niepokojącym zjawiskiem, „bowiem chcąc dawać innym – nauczyciel musi sam wiele posiadać, chcąc kształcić innych – musi on sam być gruntownie wykształcony, chcąc czynić innych lepszymi – sam musi być dobry. Dążąc do tego, by być dobrym nauczycielem – wychowawcą, trzeba stale wzbogacać własną wiedzę o świecie, a zarazem udoskonalić własny system wartościowania tego, co dobre oraz tego, co piękne”.[5] Stąd też syndrom zagubienia aksjologicznego charakteryzujący się chwiejnością poglądów i postaw w dziedzinie hierarchii wartości, ma szczególnie niebezpieczny wpływ na jakość kształcenia. Do najczęściej zauważanych objawów omawianego syndromu należą następujące:

  1. Konformizm niosący ze sobą swoistą postawę „wygody” intelektualnej i emocjonalnej.
  2. Delektacja półprawdami, które pozwalają uciec od jednoznacznych rozstrzygnięć.
  3. Permisywizm wychowawczy będący rzekomym przejawem nowoczesności.
  4. Indyferencja wobec zła wynikająca z coraz częściej spotykanej społecznej znieczulicy.
  5. Introcepcja edukacyjna polegająca na przyjmowaniu od otoczenia (np. innych wychowawców) określonych norm, postaw, poglądów.
  6. Deformacja ethosu wykładowcy, w którym nie ma miejsca na sztukę, lecz tylko na rzemiosło.
  7. Kompleks niższości (np. katolika) będący pokłosiem medialnej propagandy dotyczącej nowoczesnych (np. antypedagogicznych) metod wychowawczych.

2.2. Brak wsparcia.

Istnieją trzy takie sytuacje, w których brak wsparcia nauczyciela akademickiego wobec studenta  staje się toksyczną obecnością.

2.2.1. Deficyt pojemności emocjonalnej

Pierwszą grupą studentów potrzebujących wsparcia są studiujący z tzw. deficytem pojemności emocjonalnej. Mają oni problemy z „pomieszczeniem” w sobie i wytrzymaniem emocji, które przeżywają. Różnego rodzaju traumy, które deformują ludzką psychikę (szczególnie w wieku dziecięcym i adolescencji) nie mogą być przeżywane w samotności. Studenci cenią sobie szczególnie tych wykładowców, do których mogą zwrócić się z ważnymi dla nich problemami życiowymi, w których nikt inny nie może im pomóc. Wobec takich wychowawców studenci zachowują się w sposób otwarty i szczery. Można więc powiedzieć, iż każdy wykładowca powinien posiadać predyspozycje terapeutyczne, ponieważ wielokrotnie musi stawać się „lekarzem pierwszego kontaktu”. Jeśli jednak zabraknie empatii i odpowiedzialności, traumatyczne wydarzenia w życiu studenta stworzą niebezpieczne okazje do patologicznych zachowań. Zatem brak wsparcia wychowawcy w odniesieniu do studentów z deficytem pojemności emocjonalnej jest toksyczną postawą wychowawczą.

 

2.2.2. Deficyt  umiejętności

 

Podobnie ma się ze studentami, która posiada tzw. deficyt umiejętności. Wiąże się on z emocjonalną apraksją – człowiek nie potrafi rozpoznać własnego potencjału do zmiany, ma trudności w ocenie sytuacji czy planowym działaniu. Wielu studentów nie wierzy w siebie, pielęgnuje kompleksy, z którymi nie potrafi sobie poradzić. Dodatkowo funkcjonują w polskim społeczeństwie stereotypy na temat młodzieży, które są pełne sprzeczności, a jednocześnie mocno oddziałują na młode pokolenie. Do najczęściej wymienianych należą następujące:

  • cała młodzież to…,
  • najważniejsze są pieniądze,
  • nic ich nie obchodzi…,
  • są tacy powierzchowni…,
  • młodzież to egoiści…,
  • w kogo się oni wdali?[6]

Takie zasłyszane stereotypy mogą jeszcze bardziej powiększać deficyt umiejętności i w konsekwencji zniechęcać do jakiekolwiek aktywności. Wykładowca powinien przeciwdziałać takim trendom. Jeśli tego nie czyni, staje się mimowolnym katalizatorem negatywnych postaw studenta. W rozmowie, która powinna być obecna stale w repertuarze taktyk kształceniowych, wykładowca nie może działać jako ekspert, ale raczej jako promotor twórczego myślenia i odkrywania własnych możliwości. Jeśli tak nie jest, wychowawca staje się toksyczny.

 

2.2.3. Deficyt i emocjonalnej akceptacji

 

Współczesny wykładowca napotyka w swej pracy wielu niechcianych studentów, spragnionych czułości, ciepła czy wręcz miłości. Wobec takich potrzeb jedynie odpowiedzialna postawa sprowadza się do bezwarunkowej akceptacji każdego studenta. Taka akceptacja jest niczym innym jak „przyjęciem go takim, jaki on jest, z jego cechami fizycznymi, usposobieniem, możliwościami umysłowymi i łatwością osiągnięć w jednych dziedzinach, a ograniczeniach i trudnościami w innych”.[7]

Tak więc wszelkie zaniedbania, brak wsparcia w stosunku do studentów z deficytem pojemności emocjonalnej, deficytem umiejętności i emocjonalnej akceptacji, noszą znamiona zachowań toksycznych, których skutki mogą być nieodwracalne. A przecież znane są słowa George’a Bernarda Shawa: Nie jestem nauczycielem; jedynie towarzyszem podróży, którego zapytałeś o drogę. Wskazałem naprzód – przed siebie, ale i przed ciebie. Stąd też toksyczne postawy wychowawcze mogą przerwać ową podróż, a nawet zmienić jej kierunek.

 

3. Typy wykładowców toksycznych

 

1.         Omnipotens. To nauczyciel, który robi wrażenie, że wszystko wie. Jest praktycznie niereformowalny, a egzamin z nim polega na odpowiedzi na pytanie: proszę powiedzieć, co ja myślę?

2.         Dowcipniś. Wykłady i egzamin z tego typu nauczycielem jest „beczką śmiechu”. Nawet ocena niedostateczna jest dawana przy okazji jakiejś anegdoty czy dowcipu. W konsekwencji dużo się dzieje, ale wykładowca jest nieprzewidywalny.

3.         Bałaganiarz. To „mistrz” dygresji oraz niemetodyczności. Jego wykłady są pełne chaosu, a egzamin kwestią przypadku. Nikt nie wie, gdzie jest, czy już zdał, czy jeszcze nie?! Bałaganiarz jest męczącym nauczycielem.

4.         Męczennik. To z kolei typ, który na twarzy ma wypisane: co Ty tutaj robisz! ta przeklęta dydaktyka!!! W związku z tym, na egzaminie jest niemalże „umierający”, znudzony i zniesmaczony.

5.         Posąg. Na twarzy tego typu nauczyciela nie rysuje się nic. Nie wiadomo, czy odpowiedź jest dobra czy zła. Tak naprawdę, nic nie wiadomo. „Posąg” albo wpatruje się nieruchomo w ucznia, albo gdzieś w dal.

6.         Esteta. To wykładowca, który ceni sobie szczegóły. Chodzi więc o sposób wysławiania się studenta, jego ubiór, uczesanie itp. Na egzaminie ważniejsza jest forma niż treść.

7.         Nerwus. To z kolei wykładowca, która miewa humory. Łatwo się irytuje, zachwyca. Owa labilność emocjonalna przeraża nie tylko studentów, ale i współpracowników.

8.         Estradowiec. To nauczyciel, który robi wszystko „pod publiczkę”. Generalnie nie daje not niedostatecznych. Za wejście jest już pozytywna ocena. W ten sposób zyskuje przynajmniej niektórych uczniów.

9.         Kumpel. Wykłady i egzamin to jedno wielkie skracanie dystansu. Kumpel stara się być bezpośredni, pełen poufałości, prowokuje do wzajemności. Niestety, w pewnym momencie zaczyna obowiązywać zasada: co wolno wojewodzie….

 

A chodzi o to, aby był to Mistrz. To najwyższej rangi profesjonalista, z którym wykłady i egzamin jest wydarzeniem. Zna swoją wartość i wie czego oczekuje od studenta. Jest wymagający, a jednocześnie lubiany i szanowany.

 


[1] S. Forward, B. Craig, Toxic Parents. Overcoming Their Hurtful Legacy and Reclaiming Your Life, New York 1989.

[2] Ch. Maslach, Wypalenie – w perspektywie wielowymiarowej, [w:] H. Sęk (red.),Wypalenie zawodowe, Warszawa 2004, s. 14.

[3] D. Stokols, Toward a psychological theory of alienation, “Psychological Review” 82(1975), s. 35.

[4] B. Weidenmann, Lehrerangst. Ein Versuch, Emotionen aus der Tätigkeit zu begreifen, München 1978, s. 52.

[5] Z. Frączek, Edukacja aksjologiczna wobec potrzeb współczesności, Rzeszów 2002, s. 41.

[6] H. Świda-Ziemba, Ta dzisiejsza młodzież. Stereotypy na temat młodzieży licealnej, [w:] K. Kruszewski (red.), Pedagogika w pokoju nauczycielskim, Warszawa 2001, s. 212n.

[7] T. Kukołowicz, Rodzina wychowuje, Stalowa Wola 1998, s. 72.