STARY TESTAMENT; ABRAHAM – HEROIZM WIARY, POWOŁANIE DO OFIARY Z MIŁOŚCI

W Biblii jest jak w życiu, w życiu jak w Biblii”

 

 Księga Rodzaju w trzynastu rozdziałach (12,1-25,11) opowiada nam historię Abrahama. Biblista ks. Krawczyk podkreśla, że w całej tradycji biblijnej uznawany jest  On przede wszystkim za ojca wiary. Można też powiedzieć, że od Abrahama zaczyna się historia Izraela. Przez następne wieki, w Izraelu, będzie się o nim mówiło po prostu „nasz ojciec Abraham”. Faktycznie był ojcem nie tylko w znaczeniu genealogicznym, czyli założycielem rodu i narodu, ale także ojcem wiary ukazującym sposób życia w relacji z Bogiem. Wszystkie księgi Starego Testamentu, chwaląc wielkość Abrahama, mówią o nim także jako o depozytariuszu obietnic Bożych. (Rdz. 26,3. 28,4)

W Nowym Testamencie Abraham, obok Mojżesza, jest najczęściej wspominaną postacią, stanowiącą doskonały przykład zaufania i wierności Bogu.

Po grzechu pierworodnym historia ludzkości stała pod znakiem przekleństwa – Bóg przeklina węża rajskiego i ziemię z powodu grzechu Adama. (Rdz 3,14,17)

W Bożym planie zbawienia człowieka, powołanie Abrahama jest absolutnie wyjątkowe. Otrzymuje on do spełnienia misję wobec wielu ludzi, a właściwie misję wobec całego świata.

Bóg w pierwszych słowach powiedział do Abrahama:

„Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi”. (Rdz. 12,3)

Wraz z Abrahamem otwiera się nowa epoka Bożego błogosławieństwa. Dzieje Abrahama zaczynają się od tych samych słów, które Bóg wypowiedział przy stworzeniu świata – „Pan rzekł”.

Podkreślają one fakt, że Abraham człowiek jeden z wielu, nieznany, zostaje powołany przez Boga do niezwykłej misji. To słowo Boga wydobywa go z cienia. To Boże wezwanie nie jest odpowiedzią Boga na zasługi Abrahama, czy jego szczególne cnoty, ma on swoje pozytywne cechy ale i swoje słabości. By został powołanym, nie były ważne osobiste zasługi – tylko słowa :”Pan rzekł”.

Nie wiemy, czy  kiedy Abraham usłyszał głos Boga był już monoteistą. Na pewno wywodził się ze środowiska politeistycznego. Zadziwia gorliwość z jaką Abraham odpowiada na Boże wezwanie. Abraham nie próbuje  wymówić się od spełnienia wezwania, jak np. Jonasz, który uciekał przed Panem do Tarszisz. Także Mojżesz i Jeremiasz próbowali się wymówić od Bożego wezwania.

Abraham od początku wierzy w obietnicę Bożego błogosławieństwa wypowiedzianą słowami:

„Uczynię bowiem z ciebie wielki naród i będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię….Przez ciebie będą otrzymywać błogosławieństwo ludy na całej ziemi” (Rdz. 12,2,3)

Boże wezwanie przekazane Abrahamowi nie było dla niego łatwe. Ma opuścić kraj, środowisko rodzinne, jego obyczaje, ma porzucić wszystko z czym dotąd był związany i otworzyć się na nową nieznaną przyszłość. Księga Rodzaju tak opowiada o zawartym przymierzu Boga z Abrahamem i danych obietnicach:

„I poleciwszy Abrahamowi wyjść z namiotu (Bóg) rzekł:< Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeżeli zdołasz to uczynić>; potem dodał: <Tak liczne będzie twoje potomstwo>”.

Bóg obiecuje Abrahamowi i jego potomkom cały Kaanan. Słyszymy też trzecią obietnicę: „O tej porze za rok znowu wrócę do ciebie, twoja żona zaś będzie miała syna.” (Rdz. 18,10)

W tym czasie Abraham był już starcem, a żona jego bezpłodna, obiecana ziemia była zamieszkana, co nie ułatwiało mu zawierzenia Panu Bogu. O wierze Abrahama w spełnienie obietnic Bożych tak pisał apostoł Paweł:

„On to wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów, zgodnie z tym co było powiedziane: takie będzie twoje potomstwo. I nie zachwiał się w wierze, choć stwierdził, że ciało jego jest już obumarłe – miał już prawie sto lat – i że obumarłe jest łono Sary. I nie okazał wahania ani niedowierzania co do obietnicy Bożej, ale się wzmocnił w wierze. Oddał przez to chwałę  Bogu i był przekonany, że mocen jest On wypełnić, co obiecał”     (Rz .4,18-21)

Narodziny Izaaka stanowiły empiryczne poświadczenie, że Bóg ma zwyczaj wywiązywać się ze swoich obietnic, nawet jeśli okoliczności zdają się wskazywać, że to jest niemożliwe.

Bóg obiecał: Z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo

Zdumieniem i przerażeniem napawa nas kolejne  wezwanie Boga do złożenia przez Abrahama całopalnej ofiary z Izaaka. Jak pisze Tadeusz Żychiewicz: „Izaak – jedyny syn starego człowieka, cała jego wiara. Syn obietnicy Boga, syn zawierzenia. Przecież to w imię tego zawierzenia Abraham porzucił Ur i Harron. W imię tego zawierzenia szedł tyle długich lat prowadzony ręką Pana. A teraz Pan każe zabić. Dzieje się jakaś niewyobrażalnie straszna rzecz. Bo to jest tak, jakby Pan odbierał wszelką nadzieję i zasadność wszelkiego zawierzenia, jakby przekreślał sens ludzkich dróg, jakby kazał zabić i spalić samą wiarę”.

Zanim Bóg wstrzymał rękę Abrahama, zanim ocalił Izaaka objawiła się heroiczna wiara Abrahama, który wbrew sobie samemu i wbrew całemu światu, nie wiedząc co będzie dalej , zawierzył Bogu do końca.

Ten fragment Księgi Rodzaju rozważa między innymi ks. prof. W. Chrostowski. Zauważa że Bóg zwraca się do Abrahama po imieniu. (Abrahamie, Abrahamie…) To, co mu poleca jest przeznaczone wyłącznie dla niego. Abraham odpowiada :”Jestem”. To „Jestem” oznacza gotowość do spełnienia woli Boga. Heroizm wiary to gotowość na przeżywanie tego, co nas spotyka. To wiara, że jeżeli Bóg mówi i czegoś wymaga, to jednocześnie daje siłę, aby człowiek mógł przez to przejść. To gotowość na trudny czas, nie tylko na sprzyjające okoliczności.

Bóg w tej rozmowie z Abrahamem jest łagodny, ale nie jest to rozmowa partnerów, to nie jest przyjaźń na równych prawach. Bóg i człowiek to nie partnerzy. Bóg do Abrahama mówi z łagodnością: „Weź proszę – twojego syna Izaaka”. Bóg daje poznać, że doskonale rozumie kim dla Abrahama jest Izaak, syn jedynak, umiłowany. „Wyrusz do kraju Moria i złóż go tam na ofiarę”.

To brzmi bardzo mocno i przeraża.

Abraham słyszy, że ma złożyć Izaaka na całopalenie. Przez tak radykalne polecenie Bóg chce doświadczyć Abrahama ponad wszelką miarę, chce od niego, aby złożył ofiarę ze swej największej miłości. On jest gotowy tę ofiarę złożyć. Miał ofiarować syna, miał ofiarować całą swoją przyszłość.

To opisane wydarzenie ma nam pokazać, nie to, że Bóg chce się przekonać, czy Abraham jest gotowy na taką ofiarę, ale ma nam pokazać, że są ludzie heroicznej wiary, gotowi zaufać Bogu bez reszty.

Dwa dni i dwie noce idzie Abraham na górę Moria w Jerozolimie. Kiedyś cały ten teren to teren świątynny – dziś stoi tam meczet AL AXA.

Nie wiemy, co działo się w sercu Abrahama, ale widzimy, że zachowuje się racjonalnie, my często tracimy głowę. Rozumne przeżywanie i przechodzenie przez cierpienie to wielka umiejętność i nie przychodzi ona łatwo. Abraham nie dyskutuje z Panem Bogiem, zaufał mu bez reszty. Przez to co najtrudniejsze człowiek musi tak naprawdę przejść SAM. Życzliwość i pomoc bliskich przynosi ulgę, ale w najtrudniejszych chwilach, człowiek zostaje sam na sam z Bogiem. Miarą dojrzałości jest pozwolić bliskim, których kochamy, żyć w miarę normalnie i nie „zarażać” ich swoim cierpieniem.

Prowadząc swoje rozważania, ks. Chrostowski zwraca uwagę na słowa Abrahama, skierowane do sług, którym w pewnym momencie każe zostać i czekać na ich powrót, mówiąc: „I wrócimy do was”. Czy Abraham skłamał? Abraham nie kłamie. Abraham dopełnia wszystkiego, co Bóg mu przykazał, ale Abraham wie też, że jeśli Bóg czegoś wymaga to daje siły, aby to realizować i znajduje rozwiązanie, które człowiekowi nie przychodzi do głowy. Nie możemy wyreżyserować w każdym szczególe tego, co zamierzył wobec nas Pan Bóg. Abraham wierzy, że udaje się ze swoim synem na górę Moria, aby uczcić Boga („tam się pokłonimy”), ale jednocześnie ma nadzieję, że Bóg który od niego tego wymaga, jednocześnie sprawi coś, co pozwoli mu przejść przez to, czego doświadcza, zwycięsko. Drewno na ofiarę umieścił na swoim synu i wziął w swoje ręce ogień i nóż i szli obaj RAZEM. Ojciec posunięty w latach i 13-to letni syn (po Micwie). Szli obaj zgodnie. Do tej pory nic nie mówią i to milczenie w sytuacji krytycznej jest znakiem wspólnoty. Teraz Izaak mówi z całym zaufaniem do Abrahama – Avi = mój tatusiu – jest w tym nazwaniu dużo miłości. Abraham odpowiada JESTEM – potwierdzając gotowość i lojalność wobec Boga i syna. W tej rozmowie mamy tylko pojedyncze słowa, tak jak wtedy, kiedy człowiek cierpi. Jestem mój synku.

Następnie Izaak zadaje pytanie, w którym wybrzmiewa zaufanie do ojca, a nie niepokój ( nie pyta np.: co zamierzasz zrobić?): „Oto ogień, oto drewno, a gdzie jest owieczka na ofiarę całopalną?”

Abraham odpowiada – „Bóg upatrzy sobie owieczkę na ofiarę, synu mój”. Powiedział prawdę, tak aby nie dotknąć czy zaniepokoić syna i powtarzają się słowa „I obaj szli razem”. Obaj zgadzają się na to, co ma się wydarzyć.

„I zbudował ołtarz i przygotował drewna i związał swego syna i umieścił go na ołtarzu powyżej drewien”.

Izaak – 13-to letni nie wzbrania się, nie ucieka. Ta scena ma charakter bardzo dramatyczny. Pozostał tylko jeden krok. Abraham wziął nóż, by uśmiercić swojego syna.

Trudno nam to zrozumieć.

Tego nie zrozumie nikt, kto nie otarł się o tajemnicę heroizmu w wyznawaniu Boga. Abraham zawierzył Bogu do tego stopnia, że gotów jest wykonać wszystko tak, jak Bóg chciał. Może myślał i miał nadzieję, że gdyby tego noża użył, to Bóg i tak nie odbierze życia temu, którego mu dał. Ale nie cofnął się przed tym wymaganiem.

Abrahamie, Abrahamie…Oto jestem. Jestem gotowy odpowiada Abraham. Pojawiający się Anioł powstrzymuje rękę Abrahama z poleceniem: „Nie podnoś ręki na chłopca…bo teraz poznałem, że boisz się Boga i nie wzbraniałeś się dać mi twojego jedynego, ukochanego syna”.

Abraham przeszedł przez tę próbę zwycięsko. Zawierzył do końca i stał się cud. Bóg dał mu poznać, że nie chce śmierci jego dziecka, natomiast potrzebna była Bogu ta gotowość nawet do ofiary z miłości.

Jak patrzeć na opisane wydarzenie? Przede wszystkim musimy na nie spojrzeć z perspektywy Nowego Testamentu. Na tle tego opisu widzimy obraz drugiego człowieka, który dźwiga drzewo krzyża. Przeczuwamy, że w gruncie rzeczy o tę zapowiedź tutaj chodzi, że ten Izaak , to Starotestamentowa zapowiedź, to obraz Syna Bożego, który dźwiga krzyż na Kalwarię. To porównanie wzmocnione jest jeszcze przez fakt, że wszystko dzieje się w tym samym miejscu. Izaak zmierza na wzgórze Moria, tam gdzie była Świątynia Jerozolimska. Jezus od strony Świątyni zmierza w kierunku Golgoty. Chrześcijanin nie może inaczej, jak tylko chrystologicznie odczytać ten fragment. Nie jest on zwyczajnym opowiadaniem, czy opisanym epizodem. To wydarzenie jest zapowiedzią Jezusa Chrystusa i Kalwarii.

To przed czym Bóg powstrzymał rękę Abrahama, tego nie oszczędził Jezusowi Chrystusowi. Ta ofiara się dopełniła. Taka jest cena jaką Syn Boży miał zapłacić za zbawienie ludzi. Tak dochodzimy do największej tajemnicy naszej wiary, podkreśla ks. Chrostowski. Przeniknąć krzyż, to zrozumieć tę tajemnicę miłości Bożej. Nigdy nie będzie tak, że będziemy mogli powiedzieć, że zrozumieliśmy ten fragment Biblii. Natomiast w momentach trudnych, trzeba sobie przypomnieć to, co się wydarzyło na górze Moria i to dwa razy – jeden raz z Abrahamem i Izaakiem, drugi raz z Jezusem Chrystusem.

Podobnie patrzy na opisane wydarzenie T. Żychiewicz.

„Sprowadzając z ziemi Moria żyjącego i bezpiecznego Izaaka Abraham nie wiedział, że na górze ofiarnego stosu dany został znak, którego Abraham nie mógł odczytać. Przyszedł taki dzień, kiedy kto inny dźwigał na barkach drewno całopalenia. Przyszedł taki dzień, że na ofiarny stos wstąpił Syn Człowieczy. A Bóg nie odpiął z drewna swego Syna, którego miłował, jak uczynił to Izaakowi. Gdyż trzeba było, aby Bóg wcielony dotknął śmierci, mroku i pustki, aby ocalone było zawierzenie, nadzieja, miłość i żywot tego świata. „

Ojciec Przedwieczny „nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał”(Rz. 8,32). „Abraham nie mógł o tym wiedzieć. My jednak już wiemy.”

Wydaje się, że idea teologiczna tego opowiadania mówi nie tylko o wierze Abrahama lecz opowiada nam o Bogu. Bogu można i należy zaufać w każdej sytuacji, nawet w próbie tak niezwykłej jakiej został poddany Abraham, który  „uwierzył w obietnicę daną mu przez Pana, a była to wiara trudna i uparta, która nie uchroniła go przed lękiem i wątpliwościami, nigdy jednak wiary nie utracił” (B. Maggioni „Trudna wiara”)

I jeszcze jedno, kto interpretując opis ofiary Abrahama pomija w nim wymiar Bożej tajemnicy, przeinacza sens całego wydarzenia.

  1. J. Salij podkreśla, że powołanie Abrahama i jego relacja z Bogiem są podobnie niepowtarzalne, jak powołanie Matki Najświętszej, czy Apostoła Pawła.

Na koniec zacytujmy św. Augustyna – „Non est homicidium sed misterium” – chodziło tam  nie o zabójstwo ale o tajemnicę.

 

Bibliografia:

  1. ks. prof. W. Chrostowski „Powołanie do ofiary z miłości – Abraham”, wykład Akademia Biblijna
  1. ks. R. Krawczyk „Abraham, ojciec wiary w tradycji biblijnej” StudiaElbląskie 14,115-130
  1. O. Jacek Salij „Ofiara Abrahama” portal Opoka
  2. Tadeusz Żychiewicz „Stare Przymierze”