RÓŻANIEC – SKARB, KTÓRY TRZEBA ODKRYĆ (2)

                Modlitwa różańcowa

 

Celem modlitwy różańcowej jest rozważanie wydarzeń (tajemnic) z życia, działalności, męki i chwały Jezusa  i Maryi , połączone z powtarzaniem określonych modlitw.

Modlitwy używane w Różańcu są modlitwami biblijnymi, ponieważ są zdaniami wyjętymi z Ewangelii : Zdrowaś – Łk 1,28, 45; Ojcze nasz – Mt 6, 9-13; Łk 11, 2-4. Dlatego Zdrowaś jest najważniejszą modlitwą po Ojcze nasz. Zdrowaś jest nawet  chronologicznie wcześniejsza od Ojcze nasz, bo powstała jeszcze przed narodzeniem Jezusa, który później nauczył Apostołów modlitwy Ojcze nasz. Słowa pozdrowienia Anioła Pańskiego, którymi rozpoczyna się modlitwa Zdrowaś, tak podziałały na Maryję, że zgodziła się przyjąć ulegle wolę Boga Ojca. To Jej przyzwolenie odmieniło losy całego stworzenia, kiedy Przedwieczne Słowo Ciałem się stało za sprawą Ducha Świętego i w dzieje świata materialnego wszedł wcielony Syn Boży. Jan Paweł II, w ślad za Pawłem VI przypomniał, że modlitwa w trakcie Różańca, oprócz wypowiadanych formuł, powinna zawierać element refleksji i kontemplacji.

(List apostolski Rosarium Virginis Mariae, 12)

Różaniec, właśnie wychodząc z doświadczenia Maryi, jest modlitwą wyraźnie kontemplacyjną. Pozbawiony tego wymiaru, okazałby się wyzuty ze swej natury, jak podkreślał Paweł VI: « Jeśli brak kontemplacji, różaniec upodabnia się do ciała bez duszy i zachodzi niebezpieczeństwo, że odmawianie stanie się bezmyślnym powtarzaniem formuł, oraz że będzie w sprzeczności z upomnieniem Chrystusa, który powiedział: Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani (Mt 6, 7). Różaniec bowiem z natury swej wymaga odmawiania w rytmie spokojnej modlitwy i powolnej refleksji, by przez to modlący się łatwiej oddał się kontemplacji tajemnic życia Chrystusa, rozważanych jakby sercem Tej, która ze wszystkich była najbliższa Panu, i by otwarte zostały niezgłębione tych tajemnic bogactwa»

Święci radzą, by kontemplując daną tajemnicę, stawać (duchowo) w miejscu, gdzie się ona rozgrywała, jako świadek wspominanych wydarzeń. Można też przeżywać ją tak, jakby wydarzenia rozgrywały się teraz, w tym miejscu, gdzie obecnie się znajdujemy. Dobrze jest także wzbudzać w sobie uczucia, jakie towarzyszyły osobom obecnym w tym wydarzeniu, np. Maryi, Apostołom i innym uczestnikom. Różaniec należy odmawiać sercem Maryi – „przejmując” jakby Jej uczucia. To jest także odmawianie Różańca z Maryją – do którego zachęca Jan Paweł II

          

                  Różaniec z Maryją

Jeśli ktoś ma kłopoty z koncentracją, to po prostu potrzebna jest mu praktyka – powiedział, znany w całym współczesnym świecie, ksiądz Kenneth J.Roberts. „Zacznijcie od przyznania się do Boga, że macie kłopot z modlitwą i poproście Go o pomoc – doradzał. Ześle wam dodatkową łaskę i pomoże utrzymać skupienie. Może nawet podsunąć wam szczególne aspekty sprawy, o którą macie się modlić, jeśli Go o to poprosicie. Ale musicie prosić – przekonywał. I pamiętajcie – zamiast po prostu odmawiać modlitwę, módlcie się sercem. Weźmy różaniec – jeśli naprawdę zaczniecie rozmyślać nad każdą z tajemnic, to modlitwa nabierze innego wymiaru. Skupiając się na każdej z tajemnic, postawcie się na miejscu Maryi – co Ona czuła ?…

Jeśli tylko myślę o Zwiastowaniu, o tym, co anioł powiedział Maryi, a Ona jemu – to jest powierzchowna modlitwa. Ale jeśli zacznę rozmyślać: Maryjo, co czułaś, gdy anioł do Ciebie przemówił ? A kiedy już odszedł ? Co czułaś w czasie Nawiedzenia ? Co przy narodzeniu Pana ? Podczas Jego ofiarowania w świątyni ? Co czułaś, gdy straciłaś Jezusa, a potem Go odnalazłaś ? Co pękło w Twoim sercu ? Spraw, abym ja to poczuł w swoim.

Rozważając tajemnice bolesne robię to samo wobec Jezusa: Co czułeś, Panie, w Ogrójcu ? Co czułeś, gdy Cię biczowano ? Co czułeś, gdy włożono Ci na głowę koronę cierniową i pluto Ci w twarz, i kiedy naigrywano się z Ciebie ? Co czułeś, Jezu, niosąc krzyż na Golgotę ? Co czułeś wisząc na krzyżu ?

Wiele osób mówi mi, że ma trudności z rozważaniem tajemnic chwalebnych, bo dotyczą one tak niezwykłych zjawisk. Mówię im, by postarali się postawić siebie na miejsce Apostołów i pierwszych chrześcijan – żeby poczuli ich poruszenie, gdy byli świadkami Zmartwychwstania. By poczuli mieszaninę radości i osamotnienia podczas Wniebowstąpienia, gdy Chrystus zostawia ich, by czekali na przyjście Ducha Świętego w Wieczerniku. A potem wyobrazili sobie chwałę Maryi podczas Wniebowzięcia, kiedy jest wzięta do nieba, podobnie jak Jej Syn, i ukoronowana jako jego Królowa !

Zaręczam was, że jeśli choć raz w taki sposób odmówicie cały Różaniec, modlitwa ta nigdy nie będzie już dla was taka, jak przedtem” (ks.Kenneth J.Roberts).

 

 Różaniec oazowy:

Podczas rekolekcji oazowych przyswajamy sobie także pewną metodę odmawiania różańca, którą wprowadzamy potem w swoją modlitwę osobistą oraz do naszych spotkań ewangelicznych, które zawsze łączymy z odmawianiem jednej tajemnicy różańcowej. Również do naszej wspólnej modlitwy rodzinnej powinniśmy wprowadzić różaniec odmawiany sposobem „oazowym”. Na czym polega ta metoda odmawiania różańca? Zanim ją przedstawimy, trzeba jeszcze zaznaczyć, że metoda ta nazywana jest popularnie „oazową”, bo jest w oazach stosowana i propagowana, nie została jednak wymyślona w oazach. Jest to metoda propagowana przez francuski ośrodek różańcowy prowadzony przez dominikanów, którzy z kolei odkryli ją przez badania historyczne nad początkami modlitwy różańcowej. Z badań tych wynika, że różaniec powstał w czasach, gdy modlitwa Zdrowaś Maryjo zwana pozdrowieniem anielskim, składała się tylko ze słów biblijnych – pozdrowienia Archanioła Gabriela i św. Elżbiety i kończyła się słowem Jezus. Dopiero później przyjął się zwyczaj dodawania do tych słów modlitwy wstawienniczej, zaczynającej się od słów Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami. Różaniec zaś powstał w ten sposób, że modlący zatrzymywał się medytacyjnie nad słowem Jezus, wyrażając w tzw. dopowiedzeniach, czyli w rozwiniętym zdaniu wypowiadającym to, co kojarzyło mu się z imieniem Jezus, np.: „który jest wcielonym Słowem Przedwiecznym Ojca”, „który stał się człowiekiem dla naszego zbawienia”, „który przez śmierć na krzyżu zgładził nasze grzechy”. „który zmartwychwstał jako pierwszy spośród wielu braci” itp. Uporządkowanie tych dopowiedzeń w „bloki” dziesięciu Ave, związanych z głównymi tajemnicami życia Chrystusa, dało w rezultacie dzisiejszą postać modlitwy różańcowej. Wspomniana próba odnowy różańca przez powrót do jego pierwotnej postaci proponuje więc, aby odmawiać 9 razy Zdrowaś Maryjo aż do słowa Jezus, dołączając zdanie wyrażające jakiś aspekt rozważanej w danym dziesiątku tajemnicy Chrystusa. Przy dziesiątym Zdrowaś, kończącym rozważanie tajemnicy, po dopowiedzeniu, dołączamy słowa modlitwy wstawienniczej Święta Maryjo, Matko Boża. i Chwała Ojcu.

Jakie są wartości tej metody odmawiania różańca? Najpierw można wskazać na tę niewątpliwą korzyść, że rozwiązuje ona trudności psychologiczne związane z odmawianiem różańca. Wiadomo, jak trudno jest uniknąć niebezpieczeństwa „klepania” różańca, mechanicznego odmawiania ciągle tych samych słów, jak trudno połączyć modlitwę ustną z myśleniem o czymś innym, a nie o samych wymawianych słowach, jak trudno utrzymać myśl przy tej samej tajemnicy, która ma być rozważana przy danym dziesiątku. Proponowana metoda rozwiązuje doskonale te trudności: uwaga koncentruje się na oczekiwanym dopowiedzeniu, które nie jest już z góry znane. Ta koncentracja uwagi dotyczy zarówno tego, kto ma sformułować dopowiedzenie (przy zbiorowym odmawianiu może to być kolejno), jak i tych, którzy nastawiają się na słuchanie tego, co usłyszą. Również przy indywidualnym odmawianiu metoda ta doskonale ułatwia skupienie. Po drugie, dzięki tej metodzie różaniec staje się naprawdę tym, czym ma być z istoty swojej, tj. modlitwą medytacyjną. Metoda ta zmusza do wysiłku wnikania w rzeczywistość zbawczą (misterium, tajemnica), którą „wyczerpujemy” w swoim wieloaspektowym bogactwie w nawiązywaniu do sytuacji naszego życia. Wreszcie dzięki tej metodzie różaniec staje się modlitwą chrystologiczną, a Maryja staje się dla nas drogą do Chrystusa, uczymy się z Nią wnikać w Tajemnicę Chrystusa i czynić ją owocną dla naszego życia.

Proponowana w oazach metoda odmawiania różańca jest w gruncie rzeczy bardzo prosta, jeżeli uchwyci się dobrze jej istotę. W praktyce jednak przysparza ona wiele trudności, bo wymaga ona pewnej dyscypliny myślowej, która, niestety, jest dziś zjawiskiem dość rzadkim. Dyscyplina ta polega na tym, aby poprawnie formułować dopowiedzenia pod względem gramatycznym. Dopowiedzenia mają formę zdania podporządkowanego, zależnego w swojej składni i strukturze gramatycznej od zdania głównego. Ponieważ zdanie główne Zdrowaś Maryjo. jest skierowane do Maryi, do której mówimy w drugiej osobie, nie można w zdaniu dopowiadającym zmieniać osoby mówiąc, np.:. Jezus, „który Maryję wziął do nieba: (zamiast:. Jezus, „który Ciebie wziął do nieba). Podobnie, jeżeli dopowiedzenie dotyczy Osoby Jezusa, o której zdanie główne mówi w osobie trzeciej, nie można zacząć mówić w osobie drugiej, np.:. owoc żywota Twojego Jezus, „któryś za nas nosił krzyż (zamiast:. Jezus, „który za nas. ). Reguła jest więc bardzo prosta i jest rzeczą zdumiewającą, jak trudno ludziom poddać się tutaj takiej dyscyplinie poprawnego formułowania zdań.

Drugie wymaganie, jakie trzeba podkreślić przy stosowaniu tej metody odmawiania różańca, to trzymanie się w dopowiedzeniach tematyki danej tajemnicy. Jeżeli rozważamy np. tajemnicę Narodzenia, to nie chodzi o formułowanie jakichkolwiek zdań na temat Jezusa lub Matki Bożej, ale o wnikanie w rzeczywistość Narodzenia Chrystusa jako tajemnicy wiary, dla ukazania różnych aspektów bogactwa tej rzeczywistości w powiązaniu z naszym aktualnym życiem.

Właściwe zastosowanie powyższej metody rozważania różańca uczyni z niego doskonałą szkołę modlitwy myślnej, a także liturgicznej, bo właśnie w liturgii chodzi głównie o umiejętność modlitewnego wnikania przez wiarę w misterium zbawcze uobecniane w znakach sakramentalnych. Różaniec dobrze odmawiany, stanie się również doskonałą szkołą życia chrześcijańskiego, bo nauczy nas poddawać nasze życie rzeczywistości życia Chrystusa, które powinno stać się zobowiązującym modelem naszego życia. Maryja, która doskonale weszła w postawie rozumnej służebnicy w życie i w drogę Chrystusa, przez różaniec stanie się naszą najlepszą nauczycielką, dając nam uczestnictwo w Swojej postawie wobec Chrystusa. („Domowy Kościół. List do wspólnot rodzinnych”, nr 15, [1978], s. 18-22)

Warto również zauważyć, że przedstawiona wyżej propozycja, jakże zgodna z oczekiwaniami Kościoła, jest swoistym antidotum na niebezpieczeństwo, grożące różańcowi. Niebezpieczeństwem tym jest bezmyślność, rutyna, w konsekwencji stracenie z oczu Tego, ku któremu ta modlitwa jest skierowana – Jezusa” (ks.Włodzimierz Lewandowski „Kontemplować z Maryją” http://liturgia.wiara.pl/doc/419741.Kontemplowac-z-Maryja/3).

 

Modlitwa nie może być zbyt „interesowna”

„Często powtarza się pytanie: Czy modląc się na różańcu powinno się być w stanie łaski uświęcającej ?… Odpowiedź jest oczywista: zawsze powinniśmy być w stanie łaski i dokładać wszelkich starań, by jej nie utracić. Natomiast modlitwa, a przede wszystkim sakramenty, służą właśnie temu, by nas w niej utrwalać… Czasem jednak jesteśmy zbyt „interesowni”. Oto fragment artykułu o.Kocańdy OFMConv,

„Wielu chrześcijan podejmuje modlitwę o uwolnienie, ale nie ze względu na potrzebę powrotu w ramiona Ojca, lecz z chęci wyzbycia się cierpienia, zrzucenie ciężaru, który jest wielkim i niewygodnym balastem, zarówno duchowo, jak i fizycznie czy psychicznie. Tymczasem traktowanie modlitwy tylko jako środka na powrót do dobrego samopoczucia, bez dokonania metanoi – jest wielkim nieporozumieniem. Motywacja bowiem musi być klarowna: pragnę nadać nowy sens historii mojego życia przez przyłączenie do Boga i życie w łasce uświęcającej”.

Jak to się ma do modlitwy różańcowej, a szczególnie do nowenny Pompejańskiej ? Jak pamiętamy, nowenna jest obwarowana obietnicą Maryi, że ktokolwiek odmówi tę nowennę, otrzyma łaski, o które prosi. To jednak oczywiste, że mechaniczne „odklepanie” 150 zdrowasiek dziennie, nie powoduje, że staje się cud, który wyskakuje jak królik z kapelusza cyrkowego iluzjonisty. Nie można bowiem sprowadzać nowenny do jakiegoś magicznego zaklęcia, a Matki Bożej do roli księgowej odliczającej odmówione zdrowaśki., gdyż nie w tym leży sens modlitwy różańcowej. Bo czyż nie przemienia ona naszych serc ? Czy poprzez kontemplację Tajemnic nie przybliżamy się do Boga ? Znajdujemy więc w Nowennie Pompejańskiej narzędzie do uświęcenia. Modlitwa różańcowa dobrze przeżyta utrwala w nas łaskę uświęcającą i tym samym realizuje plan zbawienia w naszym życiu.

Spójrzmy więc na nowennę jak na szczególne narzędzie Bożej łaski. I choć modlimy się w konkretnej intencji, to jednak pamiętajmy, by nie przesłaniała ona Bożego Planu, który jest związany ze zbawieniem nas i naszych bliźnich. Można powiedzieć, że doskonałą intencją nowenny byłaby prośba zawarta w „Modlitwie Pańskiej”, którą powtarzamy codziennie: „Bądź wola Twoja”. Nie ma jednak w tym nic złego, kiedy prosimy o rozwiązanie konkretnych życiowych problemów… Ale jeśli nawet ten Boży Plan nie realizuje się w naszym życiu tak, jakbyśmy to sobie po ludzku wyobrażali, to z pewnością jego skutki są lepsze, niż sami moglibyśmy zamierzyć…” (wg „Królowej Różańca Świętego” nr 4/2012 – tam znajdziesz całość).

Kocham można mówić na wiele sposobów  (Tekst pochodzi z bloga Szymona M. Żyśko: symeon.blog.deon.pl)

„Jedną z modlitw, która przynosi mi największe owoce, a jednocześnie bywa najtrudniejszą jest różaniec. Trudno mi złapać istotę różańca. By rozważać go i przeżyć trzeba zwolnić. Kiedy moje życie biegnie szybko, sam siebie poganiam i wciąż jestem w tyle w stosunku do założeń klękam i… i nic.

Najpierw mamroczę coś pod nosem, później przechodzę w modlitwę myśli, zaczynam gubić słowa, koncentruję się na formie, czuję frustrację i ostatecznie kończę bez refleksji. To mnie zniechęca. Wyciszenie czasami jest niemożliwe kiedy jest w nas tyle emocji i przeżyć całego dnia. Nie zniechęcam się jednak i nawet gdy jest trudniej szukam drogi, która dziś mnie poprowadzi. Bo uniwersalnej drogi modlitwy w moim wypadku nie ma. Kościół obdarza nas wieloma formami, mamy też własne słowa więc jest w czym wybierać. I nie uważam by było w tym coś złego. Kocham można mówić na wiele sposobów.

Jedną z tych dróg, gdy czuję jednocześnie zniechęcenie i potrzebę, jest wybór tajemnic jakie wzruszają naszą duszę. Mamy różną wrażliwość i różne poczucie obecności Pana. Gdy nie mam siły, próbuję słuchać własnego serca. Mam swoje 5 ulubionych tajemnic. Są dla mnie zawsze odkryciem i zawsze mówią mi po imieniu. Zawsze też wnoszą  odpowiedzi do tego co aktualnie dzieje się w mojej duszy.

Modlitwa w Ogrójcu. Tajemnica samotności i poczucia opuszczenia. Wielka tajemnica zaufania, gdy tracę je do ludzi, a zyskuję w Bogu. Historia, która uczy mnie, że nigdy nie jestem sam. Zawsze stoję wobec Ojca, ale mam też poczucie, że w chwili mojego mroku czuwa gdzieś w swoim domu Maryja. Wpatruje się w pełnię księżyca i towarzyszy mi bezsennie. Kochająca Matka, która zawsze czuje sercem cierpienie dziecka. Wreszcie tajemnica akceptacji siebie, swojego powołania. W przepełnionych strachem słowach najmocniej słychać owe Bądź wola Twoja!

Nawiedzenie Świętej Elżbiety. Opowieść o wielkiej radości i wielkim spotkaniu. Wydarzenie, w którym miesza się Magnificat z Benedictus. Dwa potężne kantyki zwiastujące zbawienie i chwałę Boga. Różne powołania, różne drogi, jeden kierunek. Bóg do końca walczy o nas, o nasze powołanie. To co wydaje się głupie w oczach ludzi jest mądrością w oczach Boga.

Ofiarowanie w Świątyni. Trzeci głos w śpiewie wychwalającym Pana. Głos trudnej prawdy, głos sprawiedliwego, głos zaufania. Osobiste spotkanie z moim patronem Symeonem. Ten, który odrzucił bojaźń i rozum dla większego poznania. Nie umarł bo zawierzył swoje życie Duchowi Świętemu. Żył poznaniem Boga, uczynił z tego cel i odczytał w tym swoje powołanie. Nie liczył lat, które mijają, nie wystawiał Boga na próbę. Sam dał się próbować i dostąpił łaski uznania Mesjasza w małym, niewinnym chlebie. Błogosławiony, który nie widział cudów, a uwierzył. Patron wątpiących w obecność eucharystyczną Jezusa. Patron mających odwagę żyć natchnieniami Ducha Świętego.

Ustanowienie Eucharystii. Największa z tajemnic Kościoła, najpiękniejsza, najbardziej inspirująca. Wypełnienie wszelkiego słowa, wszelkich błogosławieństw i wszelakich obietnic. Ustanowienie Miłości i mądrości Boga w najprostszym i najbardziej bezbronnym znaku jaki świat widział. Powszedni chleb staje się chlebem żywym. Początek Kościoła sakramentalnego. Nowe przymierze z ludem wybranym. Połączony wodą, wypalony w ogniu majestat Boga i Człowieka. Tajemnica czystej miłości, wierności i obecności. Aż do skończenia świata po wieczność. Gdybym choć przez chwilę umiał tak być jak On w tym chlebie.

Zesłanie Ducha Świętego. Dawca życia, pociechy i wszelkich darów objawia się w Kościele. By zaistniał sakrament potrzebna jest materia i forma. Wobec Niego jesteśmy materią, bytem, który On uświęca. Człowiek w obecności Boga staje się sakramentem. Od tego momentu jesteśmy nie tylko powołani, ale i uzdolnieni. Nie stanę już nigdy wobec Boga mówiąc mu: taki jest ten świat, nic nie poradzę. Otrzymujemy zadanie, siły i możliwości by je wypełnić. On wszystko przenika. Jest mocą swojego ludu, jego pieśnią. Jeżeli człowiek kocha, to każdy jego czyn staje się sakramentem. Kochamy z Niego i wszyscy jesteśmy szafarzami miłości.

Są to tajemnice ponieważ my sami się przed nimi ukrywamy. Kiedy jest mi ciężko, jestem jak ten zawstydzony Adam, który nie potrafi rozmawiać z Bogiem. Chwytam więc różaniec i resztkami sił poświęcam chwile po przebudzeniu, w pracy, odpoczynku, samotności Jezusowi przez ręce Maryi. Wychodzę ze swojej tajemnicy by posiąść tajemnicę”.

Szymon M. Żyśko: redaktor portalu Deon

Źródło: http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,1113,rozaniec-dla-opornych.html

 

Na koniec świadectwo Pana Wincentego Łaszewskiego

Modlitwa ustna inaczej

 Przykłady modlitwy różańcowej można mnożyć.

Kiedy modlimy się na Różańcu, wołamy do Matki Najświętszej : Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej”. To ogólna intencja , obejmująca rodzinę, modlącą się wspólnotę, cały świat. A nieraz trzeba pukać do Boga w bardzo konkretnych intencjach i prosić niebo o łaski potrzebne dla konkretnych ludzi.

Codziennie wyciągam z kieszeni swój różaniec , ale pojawia się on raz jeszcze w ostatniej chwili dnia, choć w zupełnie innej formie. Od lat każdego wieczoru praktykuję modlitwę różańcową ustną.  jednak nie dziesiątkę, ale piątkę Różańca. Umieszczam w niej pięć najważniejszych intencji i modlę się za pięć konkretnych osób.

Pięciu ludzi i ich sprawy.

Pięciu ludzi i ich zbawienie.

Pięciu ludzi i moje zatroskanie za o ich wierność Bogu dziś

Pięciu ludzi i zatroskanie o ich wieczność.

Trzy intencje zawsze pozostają te same. To dzieci. Wymieniane zawsze z imienia, imiennie przypominane Maryi.

Modlę się: „Święta Maryjo, Matko Boża módl się za moim dzieckiem ( tu wymieniam jego imię) , teraz i w godzinę jego śmierci”

Przez pierwsze miesiące odmawiania tej modlitwy po plecach przechodziły mi dreszcze.

Świadomie mówię o umieraniu mojego synka!

Przywołuję obecności Maryi w jego śmierci!

Mówię o ostatniej chwili życia tego maleństwa.

Nie była to łatwa modlitwa…

A co dopiero mam powiedzieć, kiedy przyszedł czas modlenia się za nienarodzone dziecko? Jego istnienie wcale nie było jeszcze pewne , wciąż zagrożone śmiercią. Mogłem stracić ten dar , a ja każdej nocy modliłem się , by Matka Boża modliła się za niego teraz – w chwili, która mogła być godziną jego śmierci.

Podobnie jest, gdy w pewnym momencie w piątce moich intencji musiała znaleźć się 90- letnia staruszka – schorowana, samotna i cierpiąca.

Właściwie każdy dzień mógł być jej ostatnim . A ja po modlitwie za nienarodzone dziecko odmawiałem zdrowaśkę za tę starszą panią, znowu przyzywając jej śmierci!

Bo teraz, gdy prosiłem: „Święta Maryjo, Matko Boża , módl się za moją (imię), teraz i w godzinę jej śmierci”, wiedziałem , że „teraz”  i „godzina śmierci” to dwie mieszkające obok siebie sąsiadki . I świadomie wspominałem tę ostatnią w obliczu świętej Matki…

A człowiek, którego najbardziej kochałem i podziwiałem, który kilka lat temu odszedł do Pana? Nie mogę o nim zapomnieć. Od dnia jego śmierci każdej nocy przywołuję jego imię. Modlę się : „Święta Maryjo, Matko Boża, módl się wraz z moim (imię) , teraz i w godzinę śmierci mojej”

To modlitwa o jego modlitwę za mnie…

Wiem, że o mnie pamięta…

Że czuwa nad moim życiem…

Bym nie zszedł z drogi, którą kilkanaście lat kroczyłem razem z nim.

Ale to nie koniec .

Ta różańcowa modlitwa nie jest łatwa bo rutyna wciąż na nowo każe biec w stronę zwyczajowych słów Pozdrowienia Anielskiego. I bywa, że pięć zdrowasiek odmawiam kilka razy, bo myśl ucieka , a prośba przestaje być świadomym błaganiem Maryi.

Więc  odmawiam  tę zdrowaśkę jeszcze raz i jeszcze raz.

Powoli, świadomie, z wiarą.

To wspaniałe ćwiczenie skupienia uwagi na modlitwie.

Wincenty Łaszewski mariolog  doktor teologii, pisarz, tłumacz, badacz w zakresie antropologii mariologicznej. Międzynarodowy autorytet w temacie objawień, w szczególności związanych z fenomenem Fatimy. Specjalista w zakresie analizy teologiczno-antrolologicznej proroctw, pw. dotyczących Polski. Członek Światowego Apostolatu Fatimskiego. Współpracownik ośrodków fatimskich na całym świecie.

 

O wartości modlitwy różańcowej niech świadczy fakt, że więźniowie obozów koncentracyjnych robili sobie różańce z ugniecionego chleba, wykonywali go z najdroższego „kruszca”, z głodowych racji czarnego chleba, i takie paciorki nawlekali na nitkę . Na nich modlili się, ukrywając się przed oprawcami. Wielu modląc się na tych różąńcach wyprosiło sobie przetrwanie, łaskę ocalenia i powrotu do umiłowanej Ojczyzny

A ileż to razy w kieszeniach poległych żołnierzy znajdowano różańce, często zbroczone krwią?!

Przesyłano te przedmioty jako relikwie do rodzinnych domów – matkom.

 

Wielcy Polacy modlili się na różańcu:

W skarbcu koronnym na Wawelu , w Muzeum Czartoryskich w Krakowie przechowuje się słynne różańce. W skarbcu częstochowskim znajduje się różaniec  króla Stefana Batorego, przepiękny różaniec królowej Bony i  różaniec z kryształu ofiarowany przez królową Eleonorę , żonę Michała Korybuta Wiśniowieckiego a także różaniec Króla Jana III Sobieskiego złożony przez niego jako wotum gdy szedł na Wiedeń.

Ks Twardowski pisze:”

„jak piękny jest różaniec chorych , którzy nie mogą skupić się na żadnej tajemnicy a trzymają się różańca jak lekarstwa, czy okruchów chleba”

Kamery telewizyjne zarejestrowały, że kiedy senator Robert Kennedy został śmiertelnie raniony przez zamachowca, jego ostatnim ruchem było sięgnięcie do kieszeni, wyjęcie różańca i przytulenie go do swego serca.

Nasz ukochany Jan Paweł II nie rozstawał się z różańcem. Pamiętamy, że spotykając się z ludźmi obdarowywał ich różańcem ( nie obrazkiem , nie figurką, medalikiem, plakietką a właśnie różańcem).