RÓŻANIEC – SKARB, KTÓRY TRZEBA ODKRYĆ (1)

RÓŻANIEC – SKARB, KTÓRY TRZEBA ODKRYĆ

Święty Jan Paweł II  w swoim przesłaniu mówi o różańcu jako skarbie, który został zatracony, zagubiony, rozmieniony, nieco zapomniany i wzywa wspólnotę chrześcijańską, aby na nowo odkryć modlitwę różańcową, przywrócić jej dawny blask, w pełni korzystać z jej mocy. Wymaga to od poszukujących podjęcia pewnego trudu, wysiłku, wewnętrznego przekonania się do poszukiwań, a także uzbrojenia się w cierpliwość w razie niepowodzeń. Zatem, aby nie zatrzymać się tylko na zewnętrznych deklaracjach, czy szczerych, ale płytkich i krótkotrwałych pragnieniach musimy poznać wartość i naturę skarbu, który chcemy odkryć. Modlitwa różańcowa rodzi się w konkretnym kontekście historii Kościoła i została szczegółowo opisana w bardzo licznych dokumentach Stolicy Apostolskiej.

Warto wiedzieć, że wydany w roku 1891 na zlecenie generała Dominikanów, Józefa Marię Larroca, zbiór papieskich dokumentów różańcowych zawiera 219 różnych bulli i dekretów zatwierdzających lub promujących bractwa różańcowe oraz inne formy pobożności różańcowej. Jeśli do tego dodać 238 poświęconych różańcowi dokumentów wydanych przez różne urzędy Stolicy Apostolskiej i dokumenty powstałe po roku 1891 to zbiór ten  przedstawia się rzeczywiście imponująco.

RÓŻANIEC NIE JEST KOCHANY PRZEZ WSZYSTKICH

Niektórzy krytykują rzekomo bezmyślne „odklepywanie” różańca, ale trzeba pamiętać, że każda modlitwa może mieć kilka poziomów: można poprzestać na wymawianiu słów, ale można też głęboko wczuć się w biblijną rzeczywistość, do której odwołują się konkretne różańcowe tajemnice. To, jak z czytaniem książek: jedni robią to pobieżnie, omiatając tylko wzrokiem kolejne strony, inni naprawdę się w nie wgłębiają.

Modlitwie różańcowej, gdy powtarzamy wielokrotnie Pozdrowienie anielskie, zarzuca się monotonię i znudzenie.

W Starym Testamencie wielbiono Boga bezpośrednio zwracając się do Niego: „Wszystkie Pańskie dzieła błogosławcie Pana, chwalcie i wywyższajcie Go na wieki. Aniołowie Pańscy, błogosławcie Pana; chwalcie i wywyższajcie Go na wieki. ( Dn 3,57-59)

I powtarzano to wiele razy, i nikt się temu nie dziwił.

Podobnie Psalm 136 ( Wielka litania dziękczynna) z aklamacją „bo Jego łaska na wieki”

O potrzebie i wartości modlitwy często mówi Biblia.

Szczególnie  intrygujące jest jednak polecenie Jezusa: „Zawsze należy się modlić i nie ustawać” (Łk 18,1)

Powiedział im też przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie”».
I Pan dodał: «Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. 7 A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? 8 Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę

Podobną wymowę ma wezwanie św. Pawła: „Nieustannie się módlcie” (1 Tes 5,17)

Jak powstawał różaniec jako narzędzie modlitwy.

Pierwsi pustelnicy, żyjący w odludnych miejscach Egiptu, Palestyny czy Syrii i całkowicie oddani poszukiwaniu Boga, głosili, że wielbienie Stwórcy winno ogarnąć całe życie i dokonywać się nieustannie, a nie tylko w określonych porach. Dlatego zaczęli wybierać z Ewangelii krótkie formy modlitewne, nazywali je „formułą pobożności”. Wołali do Boga : „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną grzesznikiem! „ (Łk 18,13),  albo z psalmu 51 „Zmiłuj się nade mną , Boże, w miłosierdziu swoim; w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość”.

W stosowaniu „pobożnych formuł” chodziło o naśladowanie sposobu modlitwy samego Jezusa, który w Ogrodzie Oliwnym „modlił się powtarzając te same słowa”( jak pisze Ewangelista, por. Mk 14.39) .

Ludzie pustyni uznali, że należy pójść ich drogą.

Z czasem szczególne znaczenie zdobyło wezwanie, które stało się standardową formułą modlitwy Jezusowej czyli modlitwy serca: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną”.

Jednak… nie wszystko było doskonałe. Jeden dzień był lepszy, inny gorszy. W jednym było więcej modlitwy, w innym mniej. Pustelnicy zrozumieli, że należy określić liczbę powtarzanych tekstów.

Zaczęto używać małych kamyków do liczenia  odmawianych modlitw. Pustelnik Paweł z Teb (+347) , który liczył odmówione modlitwy za pomocą małych kamyków miał odmawiać codziennie trzysta razy „Ojcze nasz” . Brał na kolana miskę, w której znajdowało się trzysta kamyków i po odmówieniu każdej kolejnej Modlitwy Pańskiej odkładał jeden kamyk.

Nie było to do końca praktyczne rozwiązanie. Dlatego w VI w. za narzędzie modlitwy służyły sznury z supłami lub sznurki z nanizanymi na nie kamykami.

Zwykle na sznurze modlitewnym mnich odmawiał słowa: „ Jezu Chryste, Synu Boga żywego , ulituj się nade mną grzesznikiem” tzw. modlitwa Jezusowa ( jest nią tekst z Mk 10,47 – modlitwa wielokrotnie powtarzana przez niewidomego pod Jerychem) rozbudowana o wstawiennictwo Matki Bożej i świętych. Mnich wołał : „przez wstawiennictwo świętej Bożej Rodzicielki i wszystkich świętych , Panie Jezu Chryste , ulituj się nade mną”. Istniała też krótsza formuła : „Święta Boża Rodzicielko , ratuj nas”, albo : „Święta Boża Rodzicielko , módl się za nami”.

Pustelnicy i mnisi odmawiali codziennie 150 psalmów. Nie wszyscy potrafili czytać więc zastępowano psalmy np. modlitwą „Ojcze nasz”. Tak powstał Psałterz oparty na modlitwie Pańskiej a do odmawiania tej modlitwy służył „sznur Pater noster”.

W XIII w. „sznura Pater noster” używano już w całej Europie.

W XII wieku w zakonie cysterskim, zgodnie z konstytucjami cysterskimi, bracia nie odmawiający brewiarza zobowiązani byli do codziennego odmawiania 50 Ojcze nasz. Jako pomoc przy odmawianiu quinquageny (kwinkwageny), czyli tych 50 pacierzy, służył sznur z paciorkami, który zaczęto nazywać Rosarium, Wieńcem z róż. Ówczesny różaniec cysterski był ciągiem niepodzielonych paciorków nawleczonych na sznurek, którego końce były ze sobą połączone bądź nie; służył on jedynie do odmawiania Ojcze nasz, ale bez rozważania określonych tajemnic.

I tak powstał pierwszy różaniec – rozumiany jako narzędzie modlitwy.

Pod koniec XV wieku nastała epoka swoistej mody różańcowej. Pojawił się niezwykły popyt na różańce. Co ciekawe , kupowali je nie tylko członkowie bractw różańcowych. Ich pobożność i gorliwość spowodowała nie do końca zrozumiałą powszechną modę na noszenie różańca. Każdy szanujący się obywatel musiał mieć możliwość pochwalenia się posiadaniem różańca. Zarejestrowano nawet specjalny cech wytwórców różańców Paternostermacher.

Moda na różaniec polegała na noszeniu go jako ozdoby i uczynienia z niego dzieła sztuki. Piętnastowieczne różańce nie musiały być funkcjonalne, ale miały przykuwać wzrok swoim pięknem. Wprawdzie wytwarzano różańce z korali, bo te – jak wierzono – przynoszą szczęście, i z drewna oliwnego, gdyż miało ono związek z wydarzeniami zbawczymi opisanymi w Piśmie Świętym; tańsze wykonywano z drewna klonowego, a dla dzieci kupowano różańce z białych kości. Jednak większość z nich to bezcenne klejnoty – na ich wytwarzanie nie szczędzono bogactw, do tego stopnia ,że należały do najcenniejszych rzeczy w majątku. Robiono je ze złota, srebra, pereł, rubinów, szmaragdów, brylantów, niebieskiego szkła oraz z wysoko cenionego bursztynu, który przywożono do zachodniej Europy szlakiem kupieckim znad Bałtyku.

Piętnastowiecznej Europie towarzyszyły różańce, których wartość można by szacować na ogromne fortuny. Konieczność posiadania cennego różańca to niepisana reguła pobożności tego stulecia.

Istniało niebezpieczeństwo, że moda ta stanie się modą zupełnie świecką, nie mającą wiele wspólnego z prawdziwą pobożnością. Różaniec stawał się świecką ozdobą noszoną w formie naszyjnika, był też ulubionym elementem dekoracyjnym strojów nowożeńców, wręczano go sobie jako upominek, tak jak inne kosztowności, zapisywano w testamentach jako znaczącą fortunę (materialną).

Święci tamtej epoki obawiali się, że sama modlitwa różańcowa może przepaść bez śladu, a posiadanie różańca zamiast wskazywać na wartości duchowe, zacznie ukazywać bogactwo materialne.

Wiek XVI – czas Reformacji .

W krajach, w których katolicyzm był zmuszony zejść do podziemia, pojawiła się potrzeba nowego różańca, takiego, z powodu którego odmawiający go nie byli narażeni na zadenuncjowanie przez niechętnych sąsiadów czy znajomych. Szukano więc postaci różańca, który nie rzucałby się w oczy prześladowców tak ,jak dotychczasowy sznur różańcowy. Wówczas przypomniano sobie o różańcach, jakie rycerze maltańscy nosili przy swoich mieczach. Miały one kształt małego zębatego kółka z wypukłościami służącymi do odmawiania „Zdrowaś  Maryjo” oraz krzyżem, na którym odmawiano „Ojcze Nasz” i „Chwała Ojcu”. Ten maltański różaniec nosiło się na palcu i bez trudności obracało go kciukiem w czasie modlitwy. Posługując się nim, można było w sposób niezauważony przez nikogo modlić się w każdym miejscu i o każdej porze. Rycerze maltańscy używali go podczas wojny, teraz pojawił się on na palcach prześladowanych katolików.

Historia z tamtych lat:

Za panowania Elżbiety I u 70-letniego Thomasa Atkinsona znaleziono różaniec. To wystarczyło, aby zawlec go do Yorku, powiesić w czasie publicznej egzekucji, po czym odrzeć z szat i poćwiartować.

  Ludzie różańca

Przyjrzyjmy się niezwykłym postaciom, apostołom modlitwy różańcowej. To one wniosły największy wkład w ukształtowanie się współczesnej postaci różańca.

W czasach św. Dominika Guzmana (1170 -1221), którego uznaje się za ojca modlitwy różańcowej zmorą kościoła  byli tzw. albigensi (od miasta Albi w południowej Francji, które było ich głównym centrum). Ludzie ci chcąc postawić tamę złu, które na długi czas zagnieździło się w kościele i niszczyło go od wewnątrz odnosili spore sukcesy. Magia zwycięstw tak oczarowała ich serca, że po pewnym czasie całkowicie odcięli się od kościoła katolickiego wmawiając sobie i wszystkim wokół nich, że od nich zaczyna się nowa era kościoła. W ich nauce dominował skrajny pesymizm: wszystko, co jest na świecie, uważali za złe, ponieważ – jak nauczali – świat materialny jest dziełem diabła. Zalecali więc całkowite wyrzeczenie się dóbr materialnych, zakazywali małżeństwa i posiadania potomstwa (był to, według nich, największy grzech). Ideałem albigensa był człowiek, który wyrzekł się nie tylko dóbr materialnych, ale nawet jedzenia i picia, co oczywiście prowadziło go do śmierci; uważali to za największe poświęcenie i nazywali takiego człowieka męczennikiem. Nauka ta prowadziła w oczywisty sposób do zagłady społeczeństwa, a była nie tylko bałamutnie głoszona, ale także wymuszana. Opornych najzwyczajniej mordowano, „oczyszczając” ich przez spalenie lub zamurowanie żywcem. Ówczesny Kościół próbował na różne sposoby przeciwdziałać temu niebezpieczeństwu.

„Przeciwko tak straszliwym wrogom wzbudził Pan, wielce świętego męża i założyciela Zakonu Dominikanów. On to mocą prawdziwej nauki, przykładami cnót i wielkim darem apostolskim zaczął walczyć pełen ducha za Kościół katolicki, ale nie siłą oręża, ale modlitwą, którą pierwszy wprowadził pod nazwą Różańca świętego.” ( z encykliki Leona XIII, Supremi apostolatus). To właśnie podczas misji św. Dominika narodziła się modlitwa różańcowa, kiedy w czasie jednej z wypraw, w Prouille, pomimo żarliwości, postów i modlitw, rezultaty były bardzo nikłe. Gdy św. Dominik skarżył się, że jego starania nie przynoszą owoców, wówczas zjawiła się  Matka Boża i  poleciła mu, aby nie tylko głosił kazania, lecz połączył je z odmawianiem Zdrowaś Maryjo, czyli Pozdrowieniem anielskim. Dominik posłuchał Maryi, głosił słowo i pozdrawiał Matkę Bożą, stąd chyba najstarsze dokumenty Kościoła określają modlitwę różańcową terminem Salitationes (pozdrowienia).

W 1213 r. pod Muret w południowej Francji odniesione zostało zwycięstwo nad albigensami. Od XV  wieku zaczęto je przypisywać wstawiennictwu Matki Bożej. Z biegiem czasu  przyjęła się nazwa Psałterz NMP, co związane było z odmawianiem 150 Zdrowaś Maryjo (tyle jest Psalmów w Piśmie świętym) i 15 Ojcze nasz

W roku 1409 do opactwa kartuzów (zostali założeni w 1084 r. przez św. Brunona z Kolonii jako odłam benedyktynów) w Trewirze zgłasza się Dominik Helion (1384-1460), znany z historii jako bł. Dominik z Prus. Młodzieniec pochodził z Pomorza, studiował na Akademii Krakowskiej prowadząc bardzo burzliwe i niemoralne życie. Przełożony wspólnoty bł. Adolf z Essen, człowiek mądry i pobożny przyciągał wielu wędrowców do opactwa kartuzów w Trewirze. Dominik zostaje przyjęty do wspólnoty mnichów, jednak dawne życie daje o sobie znać. Bł. Adolf z Essen, jako wytrawny mistrz życia duchowego dostrzega niepokój u młodzieńca, dlatego zaleca mu, jako ćwiczenie duchowne, odmówienie 50 Zdrowaś Mario. Dominik podejmuje modlitwę, która jednak wydaje mu się zbyt monotonna i nudna. Prosi mistrza, aby pozwolił mu po każdym Zdrowaś Mario wstawiać tzw. klauzule, czyli krótkie refleksje czerpane z Ewangelii. Taki sposób modlitwy kształtuje się w opactwie trewirskim w latach 1410-1439 i szybko się rozprzestrzenia. Pomysł łączenia Zdrowaś Mario z Ewangelicznymi wydarzeniami przyczynia się do odkrycia nowego źródła mocy. Doświadcza jej w pierwszym rzędzie sam Dominik, który z powodu hulaszczego życia i długów musi uciekać z Krakowa, a teraz staje się uczestnikiem przemiany duchowej.

Idąc wytyczonym przez bł. Dominika z Prus i bł. Adolfa z Essen szlakiem, dominikanin bł. Alan de la Roche (de Rupe) (1428-1475) opracowuje nową wersję modlitwy różańcowej dzieląc ją na trzy części: radosną (biała), bolesną (czerwona), chwalebną (złota), przyporządkowując każdej z nich pięć wydarzeń z życia Jezusa i Maryi (tajemnic). Czternaście przypomina te, które znamy dziś, piętnasta zaś poświęcona była rozważaniom Apokalipsy św.Jana. Bł.Alan był niezmordowanym propagatorem różańca. Zachęcał wszystkich ogłaszając 15 obietnic dla odmawiających różaniec, które w objawieniu otrzymał od Matki Bożej. Sto lat później w breve papieża Piusa V Consueverunt Romani Pontifices z 1568 roku została zatwierdzona dzisiejsza forma różańca z tajemnicą Ukoronowania NMP.

W 1521 roku Albert da Castello zastąpił nazwę Psałterz Najświętszej Maryi Panny na Różaniec Maryjny; wprowadził na początku Credo, trzy razy Zdrowaś Mario; oraz podzielił różaniec na „dziesiątki” podzielone na tajemnice: Radosne, Bolesne, Chwalebne.  Zmienił ostatnie tajemnice chwalebne: Zaśnięcie Najświętszej Maryi Panny na Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny i Powtórne przyjście Chrystusa w chwale na Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny na Królową Nieba i Ziemi. Zwrócił uwagę że tajemnice należy medytować.

W 2002 r. Jan Paweł II poszerzy różaniec o pięć nowych tajemnic, nazywając je tajemnicami światła. Ewangelicznym szlakiem podążała niezliczona ilość mistrzów modlitwy różańcowej. Cenne ich odkrycia były skrupulatnie pokazywane całemu Kościołowi w licznych dokumentach papieskich, a  papież Paweł VI w adhortacji Marialis cultus wydobył jakby esencję określając modlitwę różańcową „streszczeniem całej Ewangelii”, „modlitwą ewangeliczną”, „modlitwą chrystologiczną”, „modlitwą kontemplacyjną” (zob. Marialis cultus nr 42-47).

Z pośród wielu apostołów różańca świętego chciałam jeszcze przypomnieć  córkę bogatego przemysłowca z Lyon. Pauline Marie Jaricot (ur.22lipca 1799 w Lyonie, zm.9 stycznia 1862 tamże).

Powołała do życia ruch Żywego różańca.Paulina często modliła się na różańcu, znała obraz przedstawiający św. Dominika, który za pomocą różańca wydobywa dusze z otchłani piekła. Postanowiła zatem szukać ludzi, którzy poprzez modlitwę różańcową postawią tamę złu. Wymyśliła prostą strategię polegającą na tym, że jeżeli znajdzie 15 osób i każda z nich codziennie będzie modlić się rozważając jedną tajemnicę różańca, wówczas powstanie Żywy Różaniec. Dzieło w szybkim tempie się rozwija, dlatego jego Założycielka udaje się do biskupa Soyz z La Rochelle, aby pozwolił wprowadzić tę formę modlitwy w diecezji. Biskup zwrócił się do Pauliny: „A tamten dawny różaniec już umarł. Nie – odpowiedziała – śpi tylko, a ja go chcę obudzić”. Zgoda biskupa, błogosławieństwo  papieży przyczyniły się do powstania potężnej armii ludzi, piętnastoosobowych oddziałów, które Jan Paweł II zwiększył do dwudziestu, posługujących się różańcem w walce ze złem.

W dużym skrócie powiedziałam o historii różańca jako przedmiotu używanego do modlitwy i o wybranych apostołach modlitwy różańcowej, którzy mieli szczególny wpływ na rozwój tej modlitwy.

W drugiej części będzie o samej modlitwie różańcowej, sposobach jej odmawiania i świadectwa osób, dla których jest ona skarbem odkrytym.