Hiob – niezawinione cierpienie a wiara (1)

 

   Księga Hioba należy do kanonu Starego Testamentu, jest pismem mądrościowym Izraela i opowiada o człowieku, który mimo tego, że nie był Izraelczykiem został obdarowany wiarą tak wielką w jedynego Jahwe, że nazwany został w Starym Testamencie sługą Bożym, zaszczytnym mianem przysługującym patriarchom i prorokom. Nosili je też Abraham i Mojżesz. Księga Hioba jest utworem dydaktycznym (tzw. maszal).

Powstała jako dzieło wielu autorów ok. 400 lat przed narodzeniem Chrystusa, najprawdopodobniej w czasie  przesiedlenia babilońskiego.

Mierzy się ona z tematem niezawinionego cierpienia w kontraście do tradycyjnie przyjmowanej tezy jako odpłacie(karze) za przewiny (teologia retrybucji).

Księga Hioba jest przypowieścią i jako taka korzysta z wszelkich form literackich jej przysługujących: metafor, wyolbrzymień, alegorii itp. – nie jest głosem Boga. Celem przypowieści, jako gatunku, jest ukazywanie pewnych ponadczasowych problemów, prawd o świecie, ludziach, ich wzajemnych relacjach, powinnościach, ich odniesieniu do Boga i Jego rozumieniu. Jej bohaterowie nie zawsze są postaciami realnie istniejącymi, często są fikcyjni.

Podobnie jest z Księgą Hioba.

Nie wiemy, czy Hiob istniał naprawdę. Stara tradycja judaistyczna (ks. Ezechiela(14,14,20)) nie wątpiła w rzeczywiste istnienie Hioba. Ale w Talmudzie babilońskim jeden z uczonych twierdził, że był on postacią fikcyjną (Talmud Baba bathra 15,1) (źródło Żychiewicz „Stare Przymierze”). Tezę tę przejęli liberałowie protestanccy uważając Księgę Hioba za utwór literacki pozbawiony podkładu historycznego.

Ale przyjmijmy za Żychiewiczem („Stare Przymierze”), że:

„Umiarkowani i rozsądni egzegeci twierdzą też na ogół, że cokolwiek słusznego można by rzec o literackiej formie i komplikacjach Księgi Hioba, u jej dna leży bardzo stara opowieść o rzeczywistym Hiobie i realnych jego losach”.

A zatem zobaczmy o czym mówi ta przypowieść.

„Żył w ziemi Us człowiek imieniem Hiob. Był to mąż sprawiedliwy, prawy, bogobojny i unikający zła. Miał siedmiu synów i trzy córki. Majętność jego stanowiło siedem tysięcy owiec, trzy tysiące wielbłądów, pięćset jarzm wołów, pięćset oślic oraz wielka liczba służby. Był najwybitniejszym człowiekiem spośród wszystkich ludzi Wschodu.

Synowie jego mieli zwyczaj udawania się na ucztę, którą każdy z nich urządzał po kolei we własnym domu w dniu oznaczonym. Zapraszali też swoje trzy siostry, by jadły i piły z nimi. Gdy przeminął czas ucztowania, Hiob dbał o to, by dokonywać ich oczyszczenia. Wstawał wczesnym rankiem i składał całopalenie stosownie do ich liczby. Bo mówił Hiob do siebie „Może moi synowie zgrzeszyli i złorzeczyli Bogu w swym sercu?” Hiob zawsze tak postępował.”(Hi 1, 1-5)

Co nam mówi ten tekst o Hiobie?

–  Żył w nieznanej krainie Us. Wprawdzie dzisiejsi Arabowie czczą dom Hioba obok miejscowości Nawa w górach Hauran, co może sugerować, że ta  kraina znajdowała się w Arabii, ale to nic pewnego.
Ta nieznana kraina Us może symbolizować każde miejsce, nawet to gdzie my jesteśmy obecnie. Współcześni Hiobowie też istnieją i będą żyli w każdym czasie.

– Był Hiob człowiekiem prawym, sprawiedliwym, pobożnym, unikającym zła a na dodatek bogatym. Był najznamienitszym i najbogatszym człowiekiem Wschodu. Liczba jego owiec, wielbłądów, oślic i wołów jest mocno wyolbrzymiona dla podkreślenia jego zamożności.
– Miał dużo dzieci: siedmiu synów – liczba symboliczna, jak 7 dni tygodnia, 7 Sakramentów Świętych, 7 darów Ducha Św. i trzy córki również liczba symboliczna obrazująca jedność rodziny (ojciec, matka, dziecko),świat składa się z 3 elementów (niebo, ziemia i podziemie), trzej mężowie odwiedzają Abrahama ( Rdz 18,3), Bóg trzykrotnie święty (Iz. 6,3), razem dzieci dziesięcioro. Liczba 10 w tradycji starotestamentowej symbolizowała pełnię, doskonałość.
– Był człowiekiem dojrzałym. Zważywszy na liczbę jego potomków musiał mieć powyżej trzydziestu lat.
– Odznaczał się niesłychaną bogobojnością i kochał odpowiedzialnie swoje dzieci, gdyż wstawiał się za nimi do Boga codziennie rano składając za nie ofiary całopalne w intencji oczyszczenia i przebłagania na wypadek gdyby zgrzeszyły w swoich sercach.

Wspólne ucztowania i wzajemne zapraszanie się jego dzieci były dowodem na to, że w tej rodzinie panowała miłość i harmonia. Bogactwo, prawość, pobożność i szczęście rodzinne świadczyły według tradycji judaistycznej o tym, że Pan Bóg błogosławił Hiobowi.

Teraz akcja przenosi się do nieba.
Sytuacja, która tam się rozgrywa może wielu z nas bulwersować, ale musimy pamiętać o tym, że to jest przypowieść, dydaktyczny moralitet przynoszący jakieś ważne przesłanie.
Przed tron Boży przybywają aniołowie a wraz z nimi zakrada się szatan, który tu występuje w roli przeciwnika, oskarżyciela. To nie jest mieszkaniec piekła, władca ciemności, ale raczej inspektor śledzący co się dzieje na ziemi.(Po hebrajsku słowo „szatan” znaczy „przeciwnik”. Również z greckiego wyraz „satana” tłumaczy się jako przeciwnik  i wywodzi się z sądownictwa. Przypisanie słowa „szatan” do tego, kogo my znamy jako diabła nastąpiło znacznie później.)

Bóg go zauważa i z dumą opowiada o doskonałości swego sługi Hioba. Szatan cynicznie kwestionuje bezinteresowność jego moralności i pobożności twierdząc, że jest taki, ponieważ mu się to opłaca  i najlepszym sposobem, aby sprawdzić prawdziwość miłości Hioba do Boga jest poddanie go próbie.
Bóg zezwala, ale Bóg nie jest sprawcą zła.
„Oto wszystko, co do niego należy jest w twojej mocy. Ale nie podnoś ręki na niego samego.”(Hi 1,1-12)
Może nagannym nam się wydawać, że Bóg rozmawia z szatanem, ale jak zauważa ks. Chrostowski, to Bóg zadaje pytania a szatan odpowiada. Nigdy odwrotnie. To Bóg jest Panem wszechświata.
Cała ta scena jest tylko obrazem literackim idei, że Bóg dopuszcza zło na świecie i czasami dzieje się ono niewinnym i pobożnym ludziom, co stało w sprzeczności z współczesnym Hiobowi myśleniem religijnym.
Ale to, dlaczego Bóg dopuszcza zło, pozostaje tajemnicą, nad którą głowią się teologowie od pokoleń.
Wydaje się, że odpowiedź daje nam Nowy Testament w osobie Jezusa Chrystusa, który przyjmuje człowiecze ciało doświadczając wszystkich trudów i cierpień ludzkiego życia i jest wierny człowiekowi aż po śmierć krzyżową, którą ponosi z miłości do nas. Ale o tym później, teraz wróćmy do Hioba.

Na niespodziewającego się niczego złego człowieka spadają, jak grom z jasnego nieba nieszczęścia jedno za drugim.
– Sabejczycy porwali woły i oślice a sługi pozabijali.
– Ogień Boży spadł z nieba (burza z piorunami) i pochłonął owce i ich pasterzy.
– Trzy oddziały Chaldejczyków uprowadziło wielbłądy a sługi pozabijali.
– Powiał wiatr z pustyni i spowodował zawalenie się domu, w którym ucztowali synowie i córki Hioba. Wszyscy zginęli.

„Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: <Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Bóg i zabrał Bóg. Niech będzie imię Pana błogosławione> W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości”.(Hi 1, 21-22)

Naprawdę, wielka była wiara sługi Bożego Hioba. W zasadzie tutaj mogłaby się ta opowieść skończyć. Hiob zdał egzamin.
Istnieje jednak ciąg dalszy i nie jest to koniec nieszczęść.

Bóg zezwala na poddanie Hioba kolejnej próbie polegającej na utracie zdrowia. Jest to próba najwyższej wagi, gdyż człowiek wszystko lub bardzo wiele jest w stanie oddać dla ratowania swego zagrożonego życia.
Szatan poraża Hioba bolesnymi wrzodami na całym ciele, najprawdopodobniej trądem złośliwym. Teraz oprócz utraty majątku, dzieci, zdrowia  doświadcza on jeszcze bolesnej izolacji od ludzi i od Boga. Od ludzi, bo chorych na trąd wyrzucano poza obręb społeczności, a od Boga ponieważ nie może sprawować ofiar, które składał codziennie.
Na dodatek najbliższa mu osoba, żona, z którą kiedyś tworzył szczęśliwą rodzinę mówi do niego:

„Jeszcze trwasz mocno w swej prawości? Złorzecz Bogu i umieraj!” (Hi 2, 9) Co to ma znaczyć? Możemy domniemywać, że żona namawia go do samobójstwa lub według współczesnej nam nomenklatury do eutanazji.

Ale Hiob jej nie oskarża, myśli, że postradała zmysły.
„Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga, czemu zła przyjąć nie możemy?”(Hi 2, 10)

Cierpienia Hioba są ogromne, ale Hiob ciągle jest wierny  Bogu.
„W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył swoimi ustami.”(Hi 2, 10)

O nieszczęściu, które spadło na Hioba dowiedzieli,  się trzej najlepsi jego przyjaciele: Elifaz z Temanu, Bildad z Szuach i Sofar z Naamy i przybyli do niego, aby go pocieszyć. Wstrząśnięci jego wyglądem i ogromem cierpienia zapłakali, rozdarli swoje szaty i sypiąc popiół na swe głowy siedli obok niego w milczeniu. Tak siedzieli razem z nim 7 dni i 7 nocy nic nie mówiąc. To był najlepszy sposób na okazanie współczucia, empatii. Bo cóż można powiedzieć wobec tak ogromnego bólu?
Milczenie przerywa Hiob.
Nie rozumie dlaczego dotyka go tak wielkie nieszczęście.  Przerażony , zbolały skarży się na swój los.

„Niech zginie dzień, któregom się urodził…Czemu w łonie nie umarłem?”(Hi 3,3,11).
Więcej, pragnie wykreślić dzień swojego narodzenia z istnienia świata.

„Niech dzień ten zamieni się w ciemność,
niech nie dba o niego Bóg w górze.
Niechaj nie świeci mu światło,
niechaj pochłoną go mrok i ciemności.
Niechaj się chmurą zasępi,
niech targnie się nań nawałnica.
Niech noc tę praciemność ogarnie
i niech ją z dni roku wymażą,
niech do miesięcy nie wchodzi.” (Hi,3,4-6)

Czytając ten fragment mamy wrażenie, jakby Hiob pragnął, „ by Bóg odwrócił porządek stworzenia świata, by znów nastała ciemność”. (o.Szustak)
Nie takiej mowy spodziewali się przyjaciele, bo przecież nie ma cierpień bez winy, bo dobrym Bóg błogosławi, widać Hiob nie był dobry. Upominają go, najpierw delikatnie, aby przejrzał swoje sumienie i pokajał się przed Bogiem.

„Świat musi być racjonalny, Hiobie. Zrozumiałeś człecze szalony? Twoja boleść jest nieracjonalna. Gdyż nie ma niezawinionych cierpień. Byłoby straszne, gdyby były. Więc nie ma. A Hiob wie, że to nieprawda. Są niezawinione cierpienia.” (T. Żychiewicz)

Następuje teraz seria trzech mów jego przyjaciół przeplatanych lamentami Hioba. Elifaz, Bildad i Sofar coraz mocniej atakują Hioba posuwając się do oszczerstwa, wiedzą już nawet  jakie grzechy popełnił :

”Wziąłeś  zastaw od braci twych bez przyczyny i półnagich odzierałeś z odzienia. Nie podałeś wody zmęczonemu i głodnemu odmawiałeś chleba….Wdowy puszczałeś z próżnymi rękoma, a ramiona sierot druzgotałeś”. (Hi 22 6-7, 9)

I tak z pocieszycieli  zmieniają się w oskarżycieli.

A Hiob : „Nie pojmuje sensu zarządzeń Bożych ani nawet sensu własnej cierpliwości. Opuściły go siły i odstąpił spokój. Tylko wiara nie chce odstąpić. Powalony Hiob wciąż niezłomnie wierzy w prawość Boga i swoje synostwo”.(Żychiewicz)

Zastanawia się Hiob co tak bardzo zmieniło jego przyjaciół, że go atakują i nie są w stanie okazać mu współczucia i dochodzi do wniosku, że to strach.

„Będziecie się bać, że świat jest miejscem straszniejszym, ciemniejszym i o wiele bardziej zawiłym, niż zdawało się wam pierwej. Że nie jest wcale tak racjonalny, jak sądziliście; i że są na nim pytania tkliwe i bolące, na które nie ma odpowiedzi innej prócz milczenia”.(Żychiewicz)

Hiob stracił już nadzieję na jakąkolwiek pomoc i zrozumienie u swoich przyjaciół. Zrozpaczony coraz śmielej wskazuje na Boga, jako sprawcę swoich nieszczęść.

„Ciebie błagałem o pomoc. Bez echa.
Stałem, a nie zważałeś na mnie.
Stałeś się dla mnie okrutny.
Uderzasz potężną prawicą.
[…]
Czekałem na szczęście – a przyszło zło,
Szukałem światła – a nastał mrok.           (Hi 30, 20 -21, 26)

Skarży się przed Bogiem, że to co przeżywa jest ponad ludzką miarę. Nigdy jednak Hiob nie przekracza granicy bluźnierstwa wręcz przeciwnie śpiewa hymn o chwale Boga.

„On rozciąga północny kraj nad próżnią i zawiesza ziemię nad niczym. On więzi wody w obłokach swoich, aby razem nie spadły na dół. On trzyma oblicze stolicy swojej […] Otoczył granicą wody  aż tam, gdzie kończą się światło i ciemność. […]Mocą Jego zebrały się nagle morza, a roztropność poraziła każdego. Duch Jego ozdobił niebiosa […] Oto o części dróg Jego się rzekło, a ponieważ ledwie małą kroplę mowy Jego słyszeliśmy, któż będzie mógł patrzeć na grom wielkości Jego?” (Żychiewicz – Hi,26)

Złamany cierpieniem, pozbawiony nadziei na odmianę losu prosi Boga o śmierć. Ale Bóg milczy. Wspomina dawne dobre dni, swoje spokojne życie, poważanie wśród ludzi, dokonuje swoistej spowiedzi wyliczając wszystkie swoje dobre czyny i wzywa Boga na świadka swojej niewinności. Pragnie stanąć na sąd przed Bogiem, rozmawiać z Nim jak z człowiekiem. Chce, aby wykazał mu jego winy, żeby miał prawo do obrony.

„Teraz mój świadek jest w niebie,
Ten, co mnie zna jest wysoko
(…)
Zwracam się z płaczem do Boga,
by rozsądził spór człowieka z Bogiem
jakby człowieka z człowiekiem”   (Hi 16, 19-21)

O co Hiob prosi? Wydaje się, że nieświadomy sensu swojego wołania prosi Boga o Wcielenie. (o. Szustak)
Ale Bóg milczy. Zamilkli też trzej jego przyjaciele. Widzą, że nie złamią Hioba i nie spowodują, że przestanie on uważać się za sprawiedliwego wobec Boga.

Teraz do akcji wkracza nowa postać – Elihu, przedstawiciel młodego pokolenia mędrców. Przekonany o swojej mądrości, zadufany w sobie stawia się w roli adwokata Pana Boga. Wskazuje na wszechmoc Bożą, na Jego wyższość, której Hiob nigdy nie kwestionował. W jego mowie pojawia się też nowa koncepcja – wychowawcza rola cierpienia. „Upomina On także przez cierpienie na łożu, przez ciągły przeszywający ból kości”. (Hi 33, 19). Mówi o Bożej sprawiedliwości ale w tej samej konwencji odpłaty – „Bo odpłaca człowiekowi według jego czynów, każdemu przydziela to, na co zasłużył”
(Hi 34,11).

Ale Hiob wie, że nie zasłużył  na taką odpłatę i absolutnie nie ma poczucia winy i nawet nie odpowiada Elihu. Odpowiada jednak sam Bóg. Najpierw zwraca się do Hioba:

„Kto ośmiela się zaciemniać plan Boga słowem nierozumnym? Przepasz biodra jak mężczyzna, będę cię pytał, a ty mnie pouczysz?” (Hi 38, 2-3)

Bóg nie odpowiada wprost na pytanie Hioba o powód jego cierpienia, ale ukazuje mu kolejne etapy stwarzania świata.
Opis ten jest bardzo piękny. Wskazuje na wielką troskliwość Boga, rozmach, fantazję ale i celowość w stwarzaniu świata i wszystkiego, co na nim żyje. Z opisu tego wynika, że Bóg ma wszystko w swoich rękach i wie co robi. Wystarczy Mu tylko zaufać.  Radzi sobie nawet z największymi siłami zła, Behemota i Lewiatana prowadzi na sznurku (w Biblii to przedstawiciele sił ciemności: Behemot – potwór lądowy, Lewiatan – morski). Bóg uświadamia Hiobowi, że nie zna on granic ziemi ani reguł rządzących światłem, zjawiskami atmosferycznymi, nie rozumie zachowań ptactwa i zwierzyny, nie zna życia dzikich zwierząt ani kto jest źródłem ich instynktów.

„ – Hiobie, istnieje bardzo wiele spraw, o których nie wiesz nic. I jeszcze więcej takich, których nie pojmujesz. Nie wiesz, czym właściwie jest wszechświat i jakie są fundamenty wszystkich rzeczy. Nie zszedłeś nawet na głębokości oceanu, nie zmierzyłeś dna przepaści. Nie pojmujesz – żaden człowiek tego nie pojmuje – jakie są osnowy, głębie i dno praw widzialnej rzeczywistości. Ludzie obserwują, rejestrują, starają się wiązać ze sobą zjawiska; że morze się cofa, że deszcz pada, że światło, że chmury, kamień, liść. Rzeczy oczywiste, bo dane jakby od zawsze, nieodmienne, zastane. A przecież mogłoby nie być grawitacji, kryształów, światła, gromu, rosy i liści. Hiobie, cierpienia i krzywdy człowiecze są tak samo, jak są wszystkie  moje rzeczy przedziwne, których człowiek dotyka, nie pojmując zgoła niczego, co istotne. Patrz: cała ogromna rzeczywistość wszechświata jest twoja, ponieważ tkwisz w niej i jesteś jej cząstką. Lecz jest także moja, gdyż to ja ją zamyśliłem, stworzyłem i utrzymuję w istnieniu, prowadząc do przemiany Dnia Ostatniego. A to są całkiem odmienne i zupełnie nieprzystawalne sposoby posiadania i uczestnictwa. Jakże ci wytłumaczyć miejsce i sens twojego cierpienia, skoro nie pojąłbyś nawet, dlaczego przyszło ci się urodzić – tobie właśnie, jakim jesteś – teraz, nie zaś za lat tysiąc albo nigdy? Hiobie, przecież jest bardzo wiele spraw zakrytych, o które próżno pyta człowiek.” (T. Żychiewicz)

Bóg uświadamia Hiobowi, że nie rozumie tajemnic tego świata, a cierpienia niewinnych chciałby zrozumieć. Uświadamia mu, jak bardzo jest On niepojęty i jak różny od ludzkich wyobrażeń o Nim, i że nie da się dociec rozumowo tajemnicy zła, i że nie ma innej drogi dla człowieka jak zawierzyć swemu Stwórcy, a czasem cierpienie może w człowieku rozwalić jego niedojrzałą wiarę i spowodować, że spotka Boga prawdziwego. Hiob tego właśnie doświadczył.

„Jam mały, cóż Ci odpowiem? –
Rękę przyłożę do ust,
Raz przemówiłem, nie więcej, drugi raz niczego nie dodam.” (Hi 40,4-5)

Więcej, Hiob „zaczyna przeczuwać, jaka jest natura Boża i kim On naprawdę jest”. (o. Szustak)

„Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje
na ziemi wystąpi ostatni.
Potem me szczątki skórą odzieje,
I ciałem swym Boga zobaczę.
To właśnie ja, Go zobaczę,
moje oczy ujrzą, nie kto inny ;
moje nerki już mdleją z tęsknoty.” (Hi 19,25-27)

To jest bardzo zadziwiający fragment, gdyż w czasach Hioba nikt nie mówił o zmartwychwstaniu. Hiob jakby to przeczuwał. Wybawca, to przecież Jezus Chrystus i to On jest odpowiedzią na pytania, które stawia Księga Hioba, ale ich nie wyjaśnia. I na koniec:

„Kiedy PAN powiedział Hiobowi wszystkie te słowa, przemówił PAN do Elifaza z Temanu: „Zapłonąłem gniewem na ciebie i dwóch przyjaciół z tobą, bo nie mówiliście o Mnie prawdy, jak sługa mój Hiob. Weźcie teraz siedem młodych cielców i siedem baranów, idźcie do sługi mego, Hioba i złóżcie ofiarę całopalną za siebie. Mój sługa Hiob będzie się za was modlił. Ze względu na niego nic złego wam nie zrobię, choć  że nie mówiliście prawdy o Mnie, jak sługa mój Hiob.”

Poszli więc, Elifaz z Temanu, Bildad z Szuach i Sofar z Naamy. Uczynili, jak mówił im PAN, a PAN przyjął prośbę Hioba.” (Hi 42,7-9)

Ten końcowy fragment Księgi Hioba wskazuje, że każdy człowiek, a cierpiący w szczególności ma prawo pytać i poszukiwać sensu, jeżeli czyni to na drodze wiary a nie oskarżeń. Hiob cierpiał, pytał o przyczynę swego cierpienia i wadził się z Bogiem, ale nigdy nie posunął się do bluźnierstwa czy przekleństwa, natomiast jego przyjaciele zgrzeszyli pychą ustawiając się w roli adwokatów Pana Boga wiedzących lepiej w jaki sposób On postępuje z człowiekiem i dlaczego. Wskazuje też na to, jaką moc ma modlitwa wstawiennicza człowieka cierpiącego, bo to dzięki modlitwie Hioba Bóg przebaczył jego zadufanym, „mądrym” przyjaciołom.

 

Bibliografia:

 

    1. Pismo Święte – Stary Testament – Księga Hioba
    2. Tadeusz Żychiewicz – „Stare Przymierze”
    3. ks. prof. Waldemar Chrostowski „Wybrane Perykopy Starego Testamentu,Ks.Hioba Akademia Biblijna”,(YOUTUBE)
    4. Adam Szustak „Targ zamknięty. Lekcje Hioba. Droga do zbawienia.”