Na tę wyprawę mogli jechać wyjątkowi uczestnicy. Nie każdy bowiem jest na tyle dzielny, by spotkać się z rojem pszczół. Tak, tak, tym razem „zaserwowałam” dzieciom wyjątkową ucztę ;)) Dwudziesta czwarta już wyprawa w ramach programu Zaprzyjaźnij się z przyrodą, nosi nazwę „Poznajemy pszczeli świat”. Pojechaliśmy pod znakomitą opieką i ze znakomitym przewodnikiem. Kto mógłby lepiej znaleźć się w tej roli niż duszpasterz pszczelarzy województwa łódzkiego, ksiądz proboszcz Wiesław Kamiński? Wyruszyliśmy tuż po godzinie 9-tej, spod Parafii p.w. Św. Ap. Piotra i Pawła. Część dzieci nowych w moim programie, część „starych wyjadaczy”, którzy dobrze wiedzieli, że spędzą znakomity dzień na wsi. W gościnne progi zaprosił nas Pan Zbigniew Sokołowski, przez wiele lat, wójt gminy Brzeziny, pszczelarz, z ogromną pasją i równie wielkim sercem. W jego pasiece, podczas pokazów, nie brakowało pytań o to skąd wiadomo, która to matka, czy każdy miód jest równie słodki, dlaczego miód bywa lipowy, akacjowy, rzepakowy. Na te i inne pytania, z dużą cierpliwością i oddaniem odpowiadał i gospodarz pasieki, i jego gościnna żona Teresa, ale i proboszcz Kamiński, który jak się przekonaliśmy, o pszczołach i ich życiu wie pewnie wszystko. Jadąc na spotkanie z pszczelarzami, nikt z nas nawet w snach nie pomyślał o tym, że ubierze się tak, jak prawdziwy pszczelarz i pójdzie z odwagą i wiarą w sercu, do uli, wybierać miód! Atrakcja, dla każdego! Podzielono nas na tury (wszak w pasiece u Pana Zbyszka nie mogło znaleźć się dwadzieścia ubrań). Każdy z nas, schował dłonie w przepastne rękawy, dodatkowo (zgodnie z sugestią księdza Wiesława) trzymając je kurczowo tak, by żadna z otaczających nas pszczół nie wpadła do środka. Ufff, to było wyzwanie dla nas wszystkich, a podzielę się z Wami refleksją, że mając świadomość, iż jestem uczulona na jad pszczeli, od tej wyprawy uznaję się bohaterką! 🙂 Pod czujną opieką pszczelarzy, wyjmowaliśmy słodkie dobrodziejstwo ula, by kolejne płytki układać na wózku i przygotować do wirowania. Pszczoły okazały się dla nas bardzo łaskawe. Bilans naszego z nimi spotkania to jedno ukąszenie. Przyznam, że trafiło na weterana podobnych kontaktów, księdza Wiesława, stąd obyło się bez płaczu i paniki. Muszę przyznać, że ta grupa dzieci była naprawdę wyjątkowa. Spokojna, cicha, zachowywała się w pasiece zgodnie ze wskazówkami, co pozwoliło nam spędzić ten czas bez bolesnych wspomnień. Po zebraniu miodu z ula, udaliśmy się do pomieszczenia, w którym stoi wirówka. Czy wiecie, że miód się wiruje właśnie? My już wiemy, i wiemy jak! Wirujący miód, spływał kranikiem do słoja, który chwilę potem obiegł wszystkich uczestników. Nie było między nami takiego, który by z lubością nie zanurzył w nim palca, mmmm! A to nie koniec niespodzianek, bowiem gospodarze przygotowali dla każdego uczestnika piękny słoiczek miodu, i degustację dobroci w postaci ciast, cukierków i innych smakołyków. Aż żal było odjeżdżać z tej pasieki, obiecaliśmy jednak, że program Zaprzyjaźnij się z przyrodą, wróci do niej, z kolejnymi grupami małych łodzian. Następnym przystankiem naszej podróży była świetlica w Rogowie, którą prowadzą Panie z Koła Gospodyń Wiejskich. Umówiliśmy się z nimi bowiem na talerz ciepłej zupy. I jak to w naszym programie bywa, talerz ciepłej zupy okazał się być suto zastawionym stołem z pierwszym i drugim daniem pysznego obiadu i deserem w postaci domowych wypieków gospodyń wiejskich. Wielkie podziękowania za serca, które spotykamy i które znajdują dla nas czas. Jestem przekonana, że smak wiejskich potraw, nasze dzieci będą pamiętały jeszcze długo. Będąc w Rogowie nie mogliśmy ominąć arboretum. Tam, otworzono nam drzwi dzięki wójtowi gminy Rogów, Panu Danielowi Koładzie. Dziękujemy za możliwość pięknego spaceru po rogowskim ogrodzie i możliwość zakupów roślin (ciekawa jestem reakcji rodziców na te wypełnione roślinami reklamówki). Z arboretum udaliśmy się jeszcze na chwilę do Muzeum Kolejki Wąskotorowej. Tam, zrobiwszy kilka pamiątkowych zdjęć, pożegnaliśmy się z Małgosią Jakiel (to nasz fotograf) i Darkiem Jakiel (który w tym dniu godnie zastępował chorą Mirkę) i ruszyliśmy do domu. To był fantastyczny dzień, a my, bogatsi o kolejną wiedzę, o kolejne spotkania z wyjątkowymi ludźmi, już planujemy kolejne podróże łódzkich dzieci. Bo program, z założenia, ma nie mieć końca! 🙂

MARKADA: za http://www.mariakaczorowska.pl

 

Komentowanie zamknięte.